17 lipca 2017 Do poczytania Japonia

Do poczytania. Książki o Japonii cz. I

Co prawda jest już połowa lipca, ale jednak wakacje będą jeszcze trochę trwały, więc rozpoczynam serię moich książkowych rekomendacji. Kiedyś Wam ją nawet obiecałam.

Na pierwszy ogień idą moje ulubione książki z ostatnich kilku miesięcy. Znajdą się też pozycje dla młodszych czytelników.

Miłej lektury!

(więcej…)

25 czerwca 2017 Bento Szybkie Wege

Sunomono, czyli letnia sałatka ogórkowa

Najpierw chciałam, żeby to był kolejny głęboki wpis. Taki o życiu – o tym, że nawet jeśli mam prawie gotowy wpis na bloga albo jakiś fajny pomysł, to zabranie się do tego wydaje się czymś tak poza moim zasięgiem, że łatwiej wyłączyć mózg i oglądać koty na jutubie. O tym, jak ważny jest dla mnie sport, ruch, nabieranie siły i kontroli nad własnym ciałem. O tym, że czasami nawet wrzucenie czegoś na fanpage’a albo na instagrama to zbyt wiele.

Ale wiecie co?

Walić to.

(więcej…)

2 kwietnia 2017 Osobiste

Wracam

Strasznie długo mnie nie było. Tutaj, na blogu, na facebooku, na instagramie. Wszędzie cisza. Zniknęłam.

Zawsze gdzieś tam z tyłu głowy brzęczało poczucie winy i kotłowały się myśli, jak się usprawiedliwić, jak wyjaśnić, że znowu zapadłam się pod ziemię. Ale jakiś czas temu moja znajoma powiedziała, że nie muszę się przed nikim usprawiedliwiać. I wiecie co? Myślę, że ma rację. Nie będę się usprawiedliwiać i prosić o wybaczenie, że znowu zawiodłam.

Zamiast tego opowiem trochę o sobie. O sobie i blogu.

(więcej…)

16 października 2016 Słodkie

Tarta ze śliwkami i słonym karmelem miso

Październik przez trzy lata był dla mnie początkiem trudnego okresu. Co prawda, to miesiąc moich urodzin, ale to przede wszystkim początek roku akademickiego. Powrót na uczelnie oznaczał nagłą kumulacje stresu, która będzie trwać przez kolejne dziesięć miesięcy. Październik oznaczał dla mnie wstawanie świtem, wracaniem zmęczoną i wyzutą z jakiejkolwiek pozytywnej emocji z uczelni do domu, gdzie musiałam posprzątać, poprać, pracować, a w końcu zabrać się za rzeczy zadane na następny dzień. Był to początek okresu spania po nie więcej niż pięć-sześć godzin, nawet w weekend. To czas pozbawiony odpoczynku. To czas bezsenności lub spania pustego i tylko w niewielkim stopniu odbudowującego siły. To czas złości i frustracji.

Ale przede wszystkim, to czas mrocznej, ponurej determinacji.

Przez trzy lata działałam ciągle, bez przerwy, bez oddechu. Byłam zatopiona w stresie i zmęczeniu jak w gęstej lodowatej wodzie. Ale chociaż brakowało mi tchu, wciąż płynęłam pod lodem, pozwalając, aby gruba kra obowiązków blokowała dostęp do słońca i powietrza. Jednak w końcu poczułam, że tracę oddech, że kra jest za gruba, że powoli idę na dno.

Wtedy stwierdziłam, że muszę coś ze sobą zrobić. Muszę sobie pomóc.

Postanowiłam zająć się sobą po raz pierwszy w życiu.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

(więcej…)

8 października 2016 Bento Japonia Wege

Pieczony bakłażan z zieloną herbatą

Początek jesieni kojarzy mi się z fioletami. Fioletem coraz dłuższej nocy. Tym lekko brudnawym, idącym w czerń fioletem węgierek. I tym intensywnym i błyszczącym fioletem bakłażanów. A przecież bakłażany to warzywa raczej letnie, które kończą swój sezon wraz z nadejściem pierwszych jesiennych spadków temperatury. Mimo to, zawsze kojarzyły mi się z jesienią. Pewnie zawsze będą. Być może to właśnie ich barwa, tak intensywnie ciemna, pasuje mi bardziej do coraz krótszych dni i coraz bardziej granatowego nieba, aniżeli do ciepłych, ogrzanych słońcem barw lata.

Bakłażan kojarzy też mi się z Japonią, gdzie jego nazwa – nasu – brzmi prawie jak lato – natsu. Kiedyś pisałam już o japońskim klasyku na szybkie danie z bakłażana, jedzone chętnie właśnie w lecie: nasu dengaku. W Japonii jednak dominują malutkie bakłażany o pięknym jasnofioletowym zabarwieniu. Ich barwa wydaje się być trochę wypłowiała od słońca i jakoś bardziej pasuje do tego jasnego okresu, jakim jest lato.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

(więcej…)

1 października 2016 Japan trip 2015

Japonia 2015: Kamakura

Niedawno upłynął rok od mojej podróży do Japonii. Tyle wydarzyło się rzeczy – dobrych i złych – w ciągu tego roku, że mam wrażenie, że byłam w Kraju Kwitnącej Wiśni niedawno. Mimo to tęsknię bardzo i kombinuję, jak znowu tam pojechać. Nie wiem jednak, kiedy to nastąpi, bo znajduję się w okresie przejściowym – szykuje się duża zmiana w moim życiu, oprócz tego mam priorytety, których nie mogę zignorować: przede wszystkim muszę uporządkować siebie. Robię postępy, małymi kroczkami. Szczerze mówiąc, ciężko mi jest zabrać się za pisanie tekstu na bloga czy do wymyślania przepisów i robienia zdjęć. Ale wiem, że chcę to robić. Mam mnóstwo pomysłów. Ale brak siły, żeby się za nie zabrać. Przepraszam, że Was tak zaniedbuję. Ale proszę Was o cierpliwość, Kochani.

Ponieważ zżera mnie tęsknota za Japonią i za podróżowaniem w ogóle, ale też za uczuciem swobody i wolności, czegoś na kształt szczęścia, wracam do mojej podróży. Wracam do niej razem z Wami. Zapraszam na spacer po Kamakurze.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

(więcej…)

31 sierpnia 2016 Szybkie Wege

Yasaidon, czyli wege lunch w misce

Koniec lata. Oszukuje nas ciepłem i grzejącym słońcem, ale już zaraz jesień. Koniec wakacji, ponownie rzucamy się w wir zajęć i obowiązków. A przecież trzeba coś jeść. Na szczęście, Japończycy wymyślili donburi, czyli dania składające się z ryżu i położonych na niego dodatków. I chociaż preferują oni donburi z dodatkiem mięsa — jak na przykład gyudon (z wołowiną) czy butadon (z wieprzowiną) — to wolałam pokazać Wam wersję zdrowszą, bardziej kolorową i ciekawszą, czyli don z warzywami: yasaidon (yasai to po japońsku warzywa).

Podane tu warzywa to tylko wskazówka – najlepsze w takim obiedzie jest to, że kombinacje smaków i kolorów są niezliczone. Zachęcam Was do eksperymentowania! Tylko pamiętajcie, że prawdopodobnie będziecie musieli dostosować czas pieczenia do używanych przez Was warzyw — np. batat będzie potrzebował trochę więcej czasu od bakłażana czy papryki.

Yasaidon to pochwała nie tylko wege pyszności, ale także i sezonowości: można go przyrządzić z tego, co znajdziecie na targu. Dorzućcie do tego jeszcze ryż (lub jego zdrowszą alternatywę, czyli różnorakie kasze) i pyszny słodko-gorzko-słony sos na bazie tahini i miso, a będziecie mieć pyszny i szybki obiad.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

(więcej…)

24 lipca 2016 Japonia

Co gdzie zjeść, czyli szybki przewodnik subiektywny

Na specjalną prośbę stworzyłam ten oto przewodnik po jedzeniu w miastach, które odwiedziłam podczas mojej ostatniej podróży po Japonii. Nie jest to przewodnik sensu stricte – nie lubię wyliczać miejsc i nazw knajp. Wolę napisać, co warto spróbować w danym mieście czy okolicy. Tak więc zrobiłam. Czasami podsuwam nazwę czy adres, ale chciałam przede wszystkim rozbudzić w Was, Drodzy Czytelnicy, poszukwiaczy smaku, którzy sami buszują i próbują. Mam nadzieję, że wpis ten okaże się pomocny.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

(więcej…)

6 lipca 2016 Japonia Słodkie Wege

Mizu shingen mochi, czyli jadalna kropla

Uwielbiam ten moment przed deszczem, kiedy powietrze wypełnia mokry zapach lata. Wtedy otwieram wszystkie okna na oścież, próbując skusić go do wniknięcia do mojego domu i pozostania w nim. Oczywiście, zapach deszczu nie lubi być w zamknięciu – w czterech ścianach szybko znika i pozostaje tylko wspomnieniem. Pozwalam więc, by swobodnie przepływał między pokojami, od jednego okna do drugiego, a ja chciwie zaciągam się nim, siadając na balkonie lub moszcząc się na kanapie obok wielkiego okna.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

(więcej…)