OLYMPUS DIGITAL CAMERA

16 października 2016 Słodkie

Tarta ze śliwkami i słonym karmelem miso

Październik przez trzy lata był dla mnie początkiem trudnego okresu. Co prawda, to miesiąc moich urodzin, ale to przede wszystkim początek roku akademickiego. Powrót na uczelnie oznaczał nagłą kumulacje stresu, która będzie trwać przez kolejne dziesięć miesięcy. Październik oznaczał dla mnie wstawanie świtem, wracaniem zmęczoną i wyzutą z jakiejkolwiek pozytywnej emocji z uczelni do domu, gdzie musiałam posprzątać, poprać, pracować, a w końcu zabrać się za rzeczy zadane na następny dzień. Był to początek okresu spania po nie więcej niż pięć-sześć godzin, nawet w weekend. To czas pozbawiony odpoczynku. To czas bezsenności lub spania pustego i tylko w niewielkim stopniu odbudowującego siły. To czas złości i frustracji.

Ale przede wszystkim, to czas mrocznej, ponurej determinacji.

Przez trzy lata działałam ciągle, bez przerwy, bez oddechu. Byłam zatopiona w stresie i zmęczeniu jak w gęstej lodowatej wodzie. Ale chociaż brakowało mi tchu, wciąż płynęłam pod lodem, pozwalając, aby gruba kra obowiązków blokowała dostęp do słońca i powietrza. Jednak w końcu poczułam, że tracę oddech, że kra jest za gruba, że powoli idę na dno.

Wtedy stwierdziłam, że muszę coś ze sobą zrobić. Muszę sobie pomóc.

Postanowiłam zająć się sobą po raz pierwszy w życiu.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

(więcej…)

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

8 października 2016 Bento Japonia Wege

Pieczony bakłażan z zieloną herbatą

Początek jesieni kojarzy mi się z fioletami. Fioletem coraz dłuższej nocy. Tym lekko brudnawym, idącym w czerń fioletem węgierek. I tym intensywnym i błyszczącym fioletem bakłażanów. A przecież bakłażany to warzywa raczej letnie, które kończą swój sezon wraz z nadejściem pierwszych jesiennych spadków temperatury. Mimo to, zawsze kojarzyły mi się z jesienią. Pewnie zawsze będą. Być może to właśnie ich barwa, tak intensywnie ciemna, pasuje mi bardziej do coraz krótszych dni i coraz bardziej granatowego nieba, aniżeli do ciepłych, ogrzanych słońcem barw lata.

Bakłażan kojarzy też mi się z Japonią, gdzie jego nazwa – nasu – brzmi prawie jak lato – natsu. Kiedyś pisałam już o japońskim klasyku na szybkie danie z bakłażana, jedzone chętnie właśnie w lecie: nasu dengaku. W Japonii jednak dominują malutkie bakłażany o pięknym jasnofioletowym zabarwieniu. Ich barwa wydaje się być trochę wypłowiała od słońca i jakoś bardziej pasuje do tego jasnego okresu, jakim jest lato.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

(więcej…)

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

1 października 2016 Japan trip 2015

Japonia 2015: Kamakura

Niedawno upłynął rok od mojej podróży do Japonii. Tyle wydarzyło się rzeczy – dobrych i złych – w ciągu tego roku, że mam wrażenie, że byłam w Kraju Kwitnącej Wiśni niedawno. Mimo to tęsknię bardzo i kombinuję, jak znowu tam pojechać. Nie wiem jednak, kiedy to nastąpi, bo znajduję się w okresie przejściowym – szykuje się duża zmiana w moim życiu, oprócz tego mam priorytety, których nie mogę zignorować: przede wszystkim muszę uporządkować siebie. Robię postępy, małymi kroczkami. Szczerze mówiąc, ciężko mi jest zabrać się za pisanie tekstu na bloga czy do wymyślania przepisów i robienia zdjęć. Ale wiem, że chcę to robić. Mam mnóstwo pomysłów. Ale brak siły, żeby się za nie zabrać. Przepraszam, że Was tak zaniedbuję. Ale proszę Was o cierpliwość, Kochani.

Ponieważ zżera mnie tęsknota za Japonią i za podróżowaniem w ogóle, ale też za uczuciem swobody i wolności, czegoś na kształt szczęścia, wracam do mojej podróży. Wracam do niej razem z Wami. Zapraszam na spacer po Kamakurze.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

(więcej…)

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

31 sierpnia 2016 Szybkie Wege

Yasaidon, czyli wege lunch w misce

Koniec lata. Oszukuje nas ciepłem i grzejącym słońcem, ale już zaraz jesień. Koniec wakacji, ponownie rzucamy się w wir zajęć i obowiązków. A przecież trzeba coś jeść. Na szczęście, Japończycy wymyślili donburi, czyli dania składające się z ryżu i położonych na niego dodatków. I chociaż preferują oni donburi z dodatkiem mięsa — jak na przykład gyudon (z wołowiną) czy butadon (z wieprzowiną) — to wolałam pokazać Wam wersję zdrowszą, bardziej kolorową i ciekawszą, czyli don z warzywami: yasaidon (yasai to po japońsku warzywa).

Podane tu warzywa to tylko wskazówka – najlepsze w takim obiedzie jest to, że kombinacje smaków i kolorów są niezliczone. Zachęcam Was do eksperymentowania! Tylko pamiętajcie, że prawdopodobnie będziecie musieli dostosować czas pieczenia do używanych przez Was warzyw — np. batat będzie potrzebował trochę więcej czasu od bakłażana czy papryki.

Yasaidon to pochwała nie tylko wege pyszności, ale także i sezonowości: można go przyrządzić z tego, co znajdziecie na targu. Dorzućcie do tego jeszcze ryż (lub jego zdrowszą alternatywę, czyli różnorakie kasze) i pyszny słodko-gorzko-słony sos na bazie tahini i miso, a będziecie mieć pyszny i szybki obiad.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

(więcej…)

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

24 lipca 2016 Japonia

Co gdzie zjeść, czyli szybki przewodnik subiektywny

Na specjalną prośbę stworzyłam ten oto przewodnik po jedzeniu w miastach, które odwiedziłam podczas mojej ostatniej podróży po Japonii. Nie jest to przewodnik sensu stricte – nie lubię wyliczać miejsc i nazw knajp. Wolę napisać, co warto spróbować w danym mieście czy okolicy. Tak więc zrobiłam. Czasami podsuwam nazwę czy adres, ale chciałam przede wszystkim rozbudzić w Was, Drodzy Czytelnicy, poszukwiaczy smaku, którzy sami buszują i próbują. Mam nadzieję, że wpis ten okaże się pomocny.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

(więcej…)

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

6 lipca 2016 Japonia Słodkie Wege

Mizu shingen mochi, czyli jadalna kropla

Uwielbiam ten moment przed deszczem, kiedy powietrze wypełnia mokry zapach lata. Wtedy otwieram wszystkie okna na oścież, próbując skusić go do wniknięcia do mojego domu i pozostania w nim. Oczywiście, zapach deszczu nie lubi być w zamknięciu – w czterech ścianach szybko znika i pozostaje tylko wspomnieniem. Pozwalam więc, by swobodnie przepływał między pokojami, od jednego okna do drugiego, a ja chciwie zaciągam się nim, siadając na balkonie lub moszcząc się na kanapie obok wielkiego okna.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

(więcej…)

friday links 3

26 czerwca 2016 Uncategorized

O ciszy

Cisza. Bardzo długa cisza. Ale wróciłam. Witajcie z powrotem. To był trudny okres. Czasami bardzo trudny. Pracowałam, uczyłam się, zajmowałam się domem, rodziną, nie narzekałam, nie zatrzymywałam się, nie odpoczywałam, nie myślałam. Wszystkie myśli i uczucia trzymałam w sobie, prąc naprzód, dalej i dalej. Ale w pewnym momencie stanęłam i zdałam sobie sprawę, że jestem zmęczona. Wyczerpana.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Nie miałam siły na nic. Wiedziałam, że muszę wreszcie zacząć odpoczywać. Że nie mogę spać po kilka godzin dziennie, pić trzech mocnych kaw na dzień, czarnych jak smoła, cały czas coś robić, ciągle i ciągle, bez przerwy. Więc zaczęłam małymi kroczkami. Szłam wcześniej spać. Oglądałam przez chwilę jakiś program w telewizji. Zaczęłam więcej rozmawiać z moimi przyjaciółkami, które przez cały czas stały przy mnie i były moim wsparciem. Ale mimo podjętych kroków, moje zdrowie mocno ucierpiało. Musiałam się więc zupełnie wyciszyć i zająć się nim, zanim sytuacja się pogorszy. Ale teraz więcej odpoczywam, regeneruję powolutku siły. Wracam.

W tym okresie przepracowania, frustracji i stresu, który z uporem maniaka naciskał na moją pierś i utrudniał oddychanie, pośród obowiązków, strachu i udawania wracałam do Japonii. Znowu do Japonii. Do momentu, kiedy byłam naprawdę wolna. Sama, nieobarczona niczym. Chłonąca wszystko ze spokojnym umysłem. Wspomnienia z Japonii przychodziły nieoczekiwanie, przywołane zapachem, dźwiękiem czy światłem prześwitującym przez liście kwitnących drzew. Wciąż przychodzą. Pojawiają się w każdym momencie, przy najzwyklejszych czynnościach, bez zapowiedzi. Nie są to obrazy z wielkich świątyń, miejsc wytłuszczonych w przewodnikach turystycznych, wciąż pięknych i niezapomnianych, mimo natłoku turystów. Te przebłyski z Japonii, które nagle wyślizgują się bez zapowiedzi z czeluści mojej pamięci długotrwałej to zwykłe momenty. Deszcz podczas powrotu do mieszkania z supermarketu w Osace, gdzie codziennie przechodziłam obok wielkich nóg autostrady sunącej nad ulicą. Stanie na balkonie późnym wieczorem w Kioto, popijając herbatę i obserwując ludzi spieszących do domów. Kupowanie wody w automacie przy malutkiej prywatnej klinice ukrytej wśród zawiłych uliczek Himeji, z dala od mrowiska turystów, jakim jest górujący nad miastem zamek. To kluczenie po ulicach i uliczkach miast, i odkrywanie księgarń pachnących starym papierem i kurzem, malutkich sklepików wypchanych po brzegi kuchennymi akcesoriami, barów ze świeżymi ciastkami lub waflami ryżowymi wciśniętych na rogu jakiegoś bloku lub maciupkich parków, gdzie ciepła woń kwiatów i trawy nagrzanej w słońcu mieszała się z krzykiem dzieci i śmiechem plotkujących staruszków. Zwykłe sceny, codzienne momenty, zapachy, dźwięki. To mnie uspokajało. Wciąż uspokaja.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

I chociaż ta zwykła Japonia jest też brzydka, szara i nieraz wręcz śmierdząca, to dla mnie wciąż jest piękna. Wciąż ją kocham. Tak jak kocham tego bloga: wymyślanie potraw, robienie zdjęć, pisanie, kontakt z Wami, Kochani. I chociaż w przyszłości mogą pojawić się momenty, że znowu na blogu ucichnie, to pamiętajcie, Kochani, że mimo wszystko wrócę. Tutaj. Do Was.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

26 marca 2016 Uncategorized

Wesołego jajka, Drodzy!

Drodzy,

w Japonii Wielkanoc nie cieszy się tak wielką popularnością, co Boże Narodzenie. Mimo to chciałabym życzyć Wam wszystkiego najlepszego, bo przecież u nas Wielkanoc jest. Mam nadzieję, że – tak jak ja – spędzicie te święta w gronie bliskich, najlepiej tych najbliższych i najprzyjemniejszych. Żebyście nie musieli biegać cały czas i przygotowywać kolejnych rzeczy, tylko sobie wreszcie odpoczęli i żeby krewni (ci mniej przyjemni) nie zamęczali Was pytaniami. I może jeszcze, żeby była już wiosna, wiosna w pełni.

Wykorzystując okazję, chciałabym Wam przeogromnie podziękować, że jesteście tu ze mną, że mnie czytacie, że piszecie. Każdy Wasz głos, miłe słowo czy konstruktywna krytyka to dla mnie coś bardzo ważnego; coś, co pokazuje, że Marycooking ma sens. Dziękuję, Drodzy.

Jeszcze raz wszystkiego dobrego i ogromne dzięki!

Wasza Mary

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

20 marca 2016 Bento Ramen Wege

Shiitake wielozadaniowe

Robię się coraz lepsza w bento. I to nie byle jakich – zdrowych, pełnowartościowych i całkowicie wegańskich bento. Mój repertuar dań nadających się do pudełka powiększa się, a ja nabieram wprawy i pewności. Na razie kroczę powoli i uważnie, udoskonalam swój warsztat, ale póki co – mogę dostarczyć Wam przepis na jeden z moich obecnych faworytów, czyli gotowane shiitake. Woda użyta do namaczania grzybów pełna umami, sos sojowy, mirin, sake, troszkę cukru i świeży imbir to połączenie idealne. I jakie wszechstronne!

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Owo shiitake jest wielozadaniowe, bo możemy dodać je zarówno do bento, jak i do obiadu (świetnie pasuje do ramenu) albo kolacji. Można jeść je na ciepło albo na zimno. Śmiało zróbcie sobie jeden spory rzut takich grzybów, a potem kombinujcie przez cały tydzień – shiitake się nie zepsują, jeśli będziecie trzymać je w lodówce. Nic się też nie zmarnuje – wodę z ich gotowania możecie wykorzystać, dodając ją do, na przykład, zupy, sosu czy wody, w której planujecie ugotować makaron czy ryż. Wybór zależy od Was.

 OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Jeśli planujecie zrobić własne bento, to koniecznie przeczytajcie krótki wstęp o jego tworzeniu – znajdziecie tu też zasady bezpieczeństwa i higieny, o których nie można zapomnieć!

(więcej…)