24 lipca 2016 Japonia

Co gdzie zjeść, czyli szybki przewodnik subiektywny

Na specjalną prośbę stworzyłam ten oto przewodnik po jedzeniu w miastach, które odwiedziłam podczas mojej ostatniej podróży po Japonii. Nie jest to przewodnik sensu stricte – nie lubię wyliczać miejsc i nazw knajp. Wolę napisać, co warto spróbować w danym mieście czy okolicy. Tak więc zrobiłam. Czasami podsuwam nazwę czy adres, ale chciałam przede wszystkim rozbudzić w Was, Drodzy Czytelnicy, poszukwiaczy smaku, którzy sami buszują i próbują. Mam nadzieję, że wpis ten okaże się pomocny.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

TOKIO:

Tokio jest ogromne. Naprawdę ogromne. To największa metropolia świata, licząca 35 mln ludzi. I każda ulica i uliczka tego monstrum wypchana jest barami, knajpami, restauracjami, kawiarniami i malutkimi stoiskami wciśniętymi ledwo, ledwo pomiędzy dwa budynki. Lokale znajdziemy nie tylko na parterze, ale też na piętrach budynków, czy wręcz pod ziemią. I jak tu się w tym połapać? Wszystkiego spróbować? W ogóle się na coś zdecydować? Jest to okropnie trudne. Ale można na przykład zajrzeć do Tsujita, gdzie zjemy sycący, pyszny ramen. Albo do T’s Tan Tan na tokijskim dworcu, gdzie znajdziemy wegański ramen, a także curry. Jeśli mamy ochotę raczej na udon, warto rozejrzeć się za lokalem sieciówki Marugame, gdzie za niezłą cenę zjemy niezły udon.

Processed with VSCOcam with s2 preset

Jeśli nas stać, możemy zarezerwować kolację w jednej ze wspaniałych sushiya (restauracji sushi), ale możemy też udać się na targ rybny Tsukiji, gdzie popróbujemy świeżych ryb i owoców morza, a także zjemy świeżutkie i stosunkowo niedrogie sushi, będziemy jednak musieli odstać swoje w kolejce.

A na kawę warto wpaść do Omotesando Cafe, gdzie wypijemy pyszną kawę w pięknym wnętrzu.

KIOTO:

W Kioto trzeba koniecznie odwiedzić Mamezen, o którym już wcześniej pisałam. To mała knajpka serwująca ramen (oraz sobę) na bazie mleka sojowego. Jest przepyszny. Na deser można skoczyć do Kinkaku-ji, gdzie jadłam najlepsze lody z czarnego sezamu, czyli kurogoma aisu.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Przyjemną miejscówką jest też mały, duszny lokalik serwujący okonomiyaki i yakisobę, Mr. Young Men, znajdujący się tuż na brzegu targu Nishiki, który jest zniewalający i każdy smakosz powinien go odwiedzić. Tylko uwaga! Łatwo zgubić się pośród alejek i bocznych uliczek!

Processed with VSCOcam with s2 preset

Kioto to też oczywiście kuchnia kaiseki, czyli wytworny posiłek z kilkunastu-kilkudziesięciu malutkich dań, które odzwierciedlają dany region i porę roku poprzez dobór składników, fakturę, smaki i zapachy. Trzeba jednak pamiętać, że kaiseki jest kosztowne.

W Kioto można też poszukać miejsc oferujących udział w ceremonii herbacianej – w końcu niedaleko Kioto, w Uji, rośnie jedna z najlepszych matchy na świecie, warto więc z tego skorzystać i udać się na takie spotkanie, aby spróbować wyśmienitej herbaty. A potem kupić matchę i robić ją w domu (jak, możecie poczytać tutaj).

OSAKA:

Osaka to przede wszystkim street food! To niezliczone stoiska z lodami, taiyaki, dorayaki, oden, ale przede wszystkim takoyaki, czyli kuleczkami z ciasta z kawałkami ośmiornicy. Coś wspaniałego. Jedne z najlepszych, jakie jadłam można znaleźć na targu Kuromon, gdzie koniecznie trzeba zajść: są to uliczki wypełnione smakami i zapachami, które przyprawiają o zawrót głowy.

Processed with VSCOcam with s2 preset

Stoiska często oferują darmowe próbki swoich produktów, można więc praktycznie wszystkiego spróbować. Oprócz tego na targu znajdują się niezliczone stoiska z grillowanymi owocami morza (w tym całymi kalmarami i przegrzebkami), mięsem karaage (smażonym w głęboki tłuszczu w skrobii), słodyczami czy napojami. Do wyboru, do koloru! W Osace widziałam też mnóstwo knajpek serwujących curry, nie tylko to japońskie (kare), ale także i to autentyczne indyjskie.

Processed with VSCOcam with s2 preset

JOKOHAMA:

W Jokohamie koniecznie trzeba zajrzeć do China Town, gdzie zjemy niedrogie autentyczne chińskie jedzenie. Można też zjeść posiłek w Muzeum Ramenu – chociaż trzeba się przygotować na długie stanie w kolejce – gdzie możemy spróbować ramenów z całej Japonii. Alternatywą jest Muzeum Instant Ramen, czyli zupek błyskawicznych, gdzie w strefie World Market spróbujemy zup z różnych krajów, do których podróżował Momofuku Ando, twórca zupek błyskawicznych. O obu miejscach pisałam już wcześniej.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Jokohama to też miasto portowe, do którego przybywały statki z całego świata. Nic więc dziwnego, że ich tradycje kulinarne przeniknęły do kuchni japońskiej. Jokohama to świetne miejsce na spróbowanie takiej kuchni fusion zwanej yoshoku. Warto poszukać miejsc, które serwują takie ciekawostki jak wafu pasta, czyli włoskie makarony w japońskiej wersji, na przykład spaghetti Napolitan czy makaron z japońskimi grzybami.

Na kawę czy deser można wybrać się do Red Brick Warehouse, budynku portowego wypełnionego restauracjami, kawiarniami i sklepikami.

KAMAKURA:

W Kamakurze znajdziemy mnóstwo knajpek z różnego typu jedzeniem, warto jednak poszukać knajpek serwujących makaron soba i skusić się na sansai sobę – bulion z górskimi warzywami i grzybami. Mniam!

Processed with VSCOcam with s2 preset

KOYA-SAN:

Koya-san słynie przede wszystkim z kuchni mnichów, czyli shojin ryori, której możemy spróbować w licznych knajpkach lub restauracjach w tej miejscowości. Znowu mankamentem są kolejki, ale jeżeli przed lokalem stoi długi wąż ludzi to dobry znak – znaczy, że jedzenie jest tak dobre, że warto na nie czekać. Możemy też przenocować z domów pielgrzyma znajdujących się w świątyniach w Koya-san, gdzie również zostaniemy poczęstowani posiłkiem z kuchni shoji ryori. Musimy tylko pamiętać, żeby zarezerwować wcześniej nocleg.

HIMEJI:

W Himeji warto skosztować somenu, z którego słynie rejon. Możemy go dostać w większych zestawach, na przykład z piklami, sałatką i z chawanmushi (warzywami, grzybami i owocami morza zapiekanymi w masie jajecznej). w pobliżu zamku Himeji, jak również na stacji kolejowej znajdziemy parę knajpek, które wyposażone są w menu w języku angielskim, ale można także zapuścić się w boczne uliczki z dala od turystycznego zgiełku.

Processed with VSCOcam with s2 preset

MIYAJIMA (ITSUKUSHIMA):

Na wysepce Miyajima trzeba spróbować ostryg – czy to surowych czy świeżo grillowanych. Inną specjalnością tego miejsca jest węgorz, którego możemy znaleźć podanego na różne sposoby: od zestawu z białym ryżem po lekko cytrusowy bulion z węgorzem i jajkiem (nie wygląda zbyt apetycznie, ale jest pyszny!).

Processed with VSCOcam with s2 preset

Na deser warto pokusić się na charakterystyczne dla tego rejonu ciasteczka w kształcie liści klonu (momijimanju) lub zahaczyć o lodziarnię, zwłaszcza tę, gdzie można spróbować nie tylko „jeleniej kupy” (czyli lodów z czekoladowymi kulkami), ale też pysznych i odświeżających lodów o smaku „mikan z Hiroszimy”.

Processed with VSCOcam with s3 preset