2 sierpnia 2015 Bento Japonia Podstawy

Co włożyć do bento?

Sushi towarzyszy nam już od dawna: w prawie każdym polskim mieście natkniemy się na susharnię. Ich jakość jest często żadna, nie ulega jednak wątpliwości, że sushi to jedyna japońska potrawa, którą każdy Polak jako tako kojarzy. Od jakiegoś czasu się to zmienia. Na horyzoncie pojawił się ramen – czy ten tradycyjny serwowany przez Yeztu w Poznaniu, czy bardziej eksperymentalny w RAMEN GIRL w Krakowie. Niedawno w Warszawie otworzyła się pierwsza w Polsce udonownia Uki Uki, serwująca naprawdę pyszny udon. Będąc w stolicy możemy także udać się do Shabu Shabu na sycące, właśnie, shabu shabu. Uraczymy go także we wrocławskim Maki Sakata. Jednym słowem: potraw z Japonii na polskim rynku coraz więcej. Ale są to głównie dania (poza shabu shabu), które spożywa się raczej poza domem, nie w domu (chociaż można przecież zrobić sobie ryż do sushi i sklecić samemu jakieś maki albo zrobić własnoręczny makaron udon).

A jest przecież danie, które jest kwintesencją domowej japońskiej kuchni.

Jest bento.

Oczywiście, bento dostaniemy także w restauracjach czy w pociągach, ale to zwykłe, najpowszechniejsze bento jest codziennie przygotowywane przez tysiące japońskich matek w całej Japonii (tudzież partnerek lub – rzadziej – ojców/partnerów). Codziennie zastępy japońskich matek wstają rano i przygotowują bento rodzinie. Ma być różnorodnie, zdrowo i oczywiście pysznie. Kupują magazyny i książki poświęcone tematyce, doszkalają się i szukają inspiracji. Jest w tym także pewien tragizm – zamknięte w szufladkach z napisem „pani domu”, nie są w stanie robić wiele więcej. Przelewają więc całą miłość i energię w prowadzenie domostwa. A jedną z najważniejszych jego kwestii jest zapewnienie zdrowego, zbilansowanego posiłku rodzinie.

Przepisy wykorzystywane w bento są przekazywane z pokolenia na pokolenie. A potem doskonalone i przekazywane dalej.

I odnoszę wrażenie, że ta tradycja zaczyna się powolutku tworzyć też u nas – na zachód od Kraju Kwitnącej Wiśni. Nie mówię tutaj o usługiwanie rodzinie, o które niektórzy mogą posądzić japońskie gospodynie. Chodzi mi o świadomość, jak ważne jest zdrowe odżywianie, zapewnienie zbilansowanego i smacznego posiłku bliskim (a także sobie, trzeba szanować siebie i swoje ciało!) oraz przekazanie tej świadomości dalszym pokoleniom.

Bento nieźle sobie w Polsce radzi. Nie weszło ono jeszcze na kulinarne salony, ale w blogosferze trzyma się mocno. Blogerki i blogerzy tworzą swoje bento i dzielą się nimi z resztą świata. Inspirują się zarówno kuchnią japońską, jak i tradycjami kulinarnymi nam bliższymi, na przykład włoskimi. Ogranicza ich tylko wyobraźnia (noo, i jeszcze zasady bezpieczeństwa – o nich w tekście poniżej).

Jeżeli chcecie zacząć tworzyć swoje własne bento, to zapraszam do czytania!

 

Co to właściwie jest bento?

Bento – czy też obento – to nic innego jak lunch zapakowany w pudełko. To taki mały, zbilansowany posiłek, który zabieramy do szkoły, do pracy, czy w podróż. Albo na specjalne okazje – na przykład na hanami czy podczas formalnej kolacji.

Istnieje kilka głównych rodzajów bento:

Podstawowym jest, oczywiście, najzwyklejsze bento przygotowane w domu.

Ootoya-Bento-III-600x900

(Zdjęcie zapożyczone z Just One Cookbook – przepis na bento z kurczakiem słodko-kwaśnym autorstwa Namiko Chen)

Mamy także kyaraben (albo charaben), które są małymi, jadalnymi dziełami sztuki. Na początku powstały jako sposób walki z niejadkami – kolorowe i zabawne bento miały zachęcić dzieci do jedzenia. Teraz jest to sprawa na tyle poważna, że istnieją liczne konkursy na skalę krajową oraz strony poświęcone wyłącznie kyaraben. Są one rzeczywiście słodkie i zabawne, ale niewielu z nas może sobie pozwolić na stworzenie tego małego dzieła sztuki codziennie rano.

animalkyaraben

(Przykład bento kyaraben – zdjęcie zapożyczone ze strony Adventures in Bentomaking)

Natknęłam się także na soshoku bento, czyli proste, zdrowe bento, korzystające z sezonowych składników i czerpiące, między innymi, z tradycji kuchni shojin, czyli wegańskiej diety buddyjskich mnichów.

Kolejnymi typem jest makunochi bento. Kunsztowne potrawy jedzone w pudełkach z laki podczas formalnych okazji.

4872516958_083f5b0869_o

(Przykład makunochi bento – zdjęcie zapożyczone z ed’s Place)

Jeszcze innym rodzajem bento jest kouraku bento, przygotowywane na pikniki i wypady poza miasto. Idealne chociażby na hanami.

2405998387_3644822cc0_z

(Przykład kouraku bento dla całej rodziny – zdjęcie zapożyczone ze strony Fukuoka Now)

Jest też eki bento – z reguły skracane do ekiben – kupowane na stacjach kolejowych i przeznaczone do zjedzenia w pociągu. Będę takie spożywać pasjami we wrześniu.

11745841_924495717607672_8788974900053054881_n

(Ekiben – zdjęcie autorstwa Namiko Chen z Just One Cookbook)

Co i jak wkłada się do bento

Tradycyjnie bento ma proporcje 4:2:1 (węglowodany, białko, reszta). Jednak zgadzam się tutaj z Maki, autorką bloga Just Bento, która postuluje użycie proporcji 3:2:1 (węglowodany, białko, reszta) lub 1:1 (ryż i białko) i resztę miejsca zajętą przez warzywa (i ewentualnie owoce). Jest to z pewnością zdrowsze rozwiązanie, zostawia nam też większe pole do popisu: nie można sobie specjalnie pozwolić na szaleństwo w przypadku zwykłego ryżu, najwyżej możemy poeksperymentować z furikake (posypką na ryż).

Możemy oczywiście w ogóle zrezygnować z węglowodanów, ale nie zapominajmy, że są jednak naszemu organizmowi potrzebne. Zawsze możemy zastąpić ryż innym źródłem węglowodanów, na przykład makaronem soba, który bardzo sobie cenię, lub zamienić biały ryż na jego zdrowszą odmianę – brązową.

Warto też wykorzystać resztki z obiadu – wyjdzie taniej i zaoszczędzimy sobie roboty.

Co do słodyczy – jasne, możemy sobie od czasu do czasu pozwolić na jakiś słodki smakołyk, ale pamiętajmy, że bento ma być zdrowe. Jeżeli chcemy coś słodkiego, dodajmy owoce.

Bezpieczne bento

Zanim zabierzemy się za przygotowanie naszego bento, musimy wiedzieć pewne rzeczy dotyczące bezpieczeństwa. Nie zapominajmy, że wsadzamy jedzenie do plastikowego (lub metalowego) pudełka i trzymamy w temperaturze pokojowej (lub wyższej, w lecie) przez kilka godzin. Takie warunki stwarzają szansę bakteriom tudzież innym paskudztwom na wdrapanie się do naszego bento, a potem do naszego organizmu. Nie tylko jest to wstrętne, ale także, po prostu, niebezpieczne.

1. Przede wszystkim myjemy ręce, pudełko i narzędzia zanim zaczniemy aranżować bento.

2. Jedzenie przygotowane wcześniej – jak na przykład resztki z obiadu – podgrzewamy i  następnie schładzamy do temperatury pokojowej. W ten sposób zabijamy bakterie. Możemy użyć mikrofalówki, lepiej jednak skorzystać z rozgrzanej patelni, która natychmiast zamorduje wszelkie zarazki, które zgromadziły się na powierzchni jedzenia. Jeżeli przygotowujemy rano świeże potrawy, również schładzamy je do temperatury pokojowej. Jeżeli zamkniemy ciepłe jedzenie w pudełku, zrobi się w nim gorąco i wilgotno i bakterie będą piszczały z zachwytu.

3. W bento nie może być żadnego płynu – w przeciwnym razie jedzenie będzie się szybciej psuć. Jeżeli np. chcemy zapakować do pudełka sobę i zjeść ją z sosem, warto wyposażyć się w małe pojemniczki na sos (takie, jakie dają do sushi na wynos) i polać nim makaron tuż przed zjedzeniem (przemilczę kwestię, że makaron powinno się raczej moczyć w miseczce z sosem, a nie go polewać).

4. Unikamy surowego mięsa i ryb. Po prostu ich nie używamy. Wyobraźcie sobie, kawałek surowej ryby, leżącej w cieplutki bento w upalny dzień przez kilka godzin. Idealne warunki dla bakterii. To samo tyczy się „mokrego” białka – jak na przykład surowe tofu, które jest bardzo wilgotne i nie powinno się go umieszczać w bento. Ewentualnie możemy użyć wkładu chłodzącego albo lodówki turystycznej, ale kto się będzie z tym tłukł? Dlatego pamiętajmy, aby produkty białkowe dokładnie przetworzyć – ugotować, usmażyć, upiec, jak kto woli – zanim wsadzimy je do naszego bento.

5. Maki z Just Bento sugeruje także, aby jedzenie ciepłe i schłodzone (czy też – przetworzone i surowe) trzymać osobno. Na przykład sałatkę czy owoce trzymać w osobnym małym pudełeczku.

6. Ponadto, Maki wskazuje na pewne produkty, które naturalnie konserwują żywność i zachęca do ich dodania do bento. I chociaż w Polsce możemy mieć problem z dostaniem umeboshi, to inne pikle – czy to nasze polskie, czy japońskie – też się świetnie nadają. Podobne właściwości ma też wasabi, imbir oraz ocet. I oczywiście sól oraz cukier, ale tych dwóch składników, jak wiadomo, należy używać z umiarem.  Maki wymienia także liście, na przykład liście bananowca, które nie są jadalne i służą tylko do owinięcia jedzenia. Ale w Polsce dostanie ich może być problematyczne. Ale już liście shiso znajdziemy znacznie łatwiej – sadzonki shiso są powszechnie dostępne w szkółkach czy w sklepach internetowych. Ja się przymierzam do zakupu już od jakiegoś czasu.

Skąd czerpać inspirację

Wiadomo, podstawowym źródłem inspiracji jest internet. Ja gorąco polecam blogi Just Bento (prawdziwa skarbnica wiedzy o bento), Just One Cookbook oraz polskojęzyczny blog JaponiaBliżejBento, gdzie znajdziemy przepisy na pyszne bento, wykorzystujące polskie sezonowe produkty.

Na tej stronie Maki, autorka bloga Just Bento wymienia swoje inspiracje, w tym książki, z których korzysta. Są one dostępne na Amazonie, ale mnie osobiście zniechęcają makabrycznie wysokie koszty wysyłki i proponowane przeliczenie dolarów na złotówki.

Propozycje bento

Na moi blogu znajdziecie zakładkę z przepisami, które nadadzą się świetnie na bento. Nie chcę podstawiać Wam pod nos gotowych przepisów na całe pudełka, wolę zostawić Wam wolną rękę. Pozwolę sobie jednak przedstawić kilka moich propozycji, jak takie bento może wyglądać. Są to, podkreślam, tylko propozycje i możecie je modyfikować i urozmaicać, jak tylko się Wam podoba.

Bento nr 1:

Onigiri / klopsiki wołowe / yasai yakitori / sałatka marchewkowo-sezamowa (albo na przykład surowa marchewka lub rzodkiewka)

Bento nr 2 (wegańskie):

Yakionigiri / unohana / warzywa (np. sałatka marchewkowo-sezamowa) / ew. owoce (np. furutsu yakitori)

Bento nr 3:

Soba / sos (zaru soba) – wtedy sos pakujemy do osobnego pojemniczka

Bento nr 4:

Tonkatsu / ryż / warzywa (np. pikle)

Bento nr 5 (wegańskie):

Ryż (albo onigiri) / soja gotowana z kombu / sałatka (np. z kiełków)

Bento nr 6:

Onigiri / jajka przepiórcze z pieprzem sansho / yasai yakitori / ewentualnie owoce lub anpan na deser

Takie oto mam luźne propozycje.

Mam nadzieję, że powyższy przewodniko-poradnik okaże się pomocny. Zachęcam do grzebania w internecie, naprawdę można natknąć się na ciekawe pomysły. Naprawdę polecam blog JaponiaBliżej – znajdziemy tam smaczne i zdrowe bento, których zrobienie nie sprawi nam trudności w polskich warunkach.

Warto też porozglądać się po stronach japońskich – nawet jeżeli nie zrozumiemy tekstu, będziemy mogli zainspirować się zdjęciami potraw (przynajmniej w większości przypadków).

Dla miłośników kuchni wegańskiej – radzę poczytać o kuchni shojin, którą już tutaj wspominałam, znajdziemy w niej mnóstwo pomysłów na wegańskie potrawy idealne do bento.

Jeszcze raz chciałabym podkreślić, jak ważne jest trzymanie się zasad higieny, kiedy przyrządzamy bento.

Jeżeli macie jakieś komentarze, uwagi, albo chcecie podzielić się swoimi wrażeniami z bento, to zapraszam do dyskusji! Każdy komentarz mile widziany.

Pisząc post opierałam się na materiałach ze stron:

Just Bento

Just One Cookbook

JaponiaBliżejBento

Little Japan Mama

Follow my blog with Bloglovin

  • Thank you so much for mentioning my blog! I enjoyed reading your article – I used Google translator and it’s a very helpful post! 🙂

    • marycooking

      Thank you! Glad you enjoyed it 🙂 And it’s me who should thank you for having such amazing blog and always inspiring me (and many others!) 🙂