22 lutego 2015 Podstawy Szybkie

Dip Wagamama

Wagamama. Słowo wieloznaczne. Ma wydźwięk raczej negatywny, używamy go, gdy chcemy nazwać kogoś samolubnym. Na rozpuszczone bachory mówi się, że są wagamama. Ale równie dobrze można użyć tego przyjemnie rytmicznego słowa, aby nazwać kogoś rozrabiaką i uparciuchem, ale raczej w pozytywnym, żartobliwym znaczeniu. I tak tłumaczy swoją nazwęWagamama noodle bar. Osobiście (jeszcze) tam nie byłam, ale już jakiś czas temu dopadłam ich książkę kucharską w TK Maxxie. A tam, oprócz mnóstwa fajnych, inspirujących przepisów – zdjęcia cieszące oko. I nie chodzi mi tu o ujęcia smakowitych dań z kuchni japońskiej lub nią inspirowanych, ale o te z wnętrza restauracji. Kelnerka uchwycona w ruchu, dzieci przyłapane na wyjadaniu makaronu swoimi nieporadnymi jeszcze rączkami, młody kelner, z uśmiechem tak naturalnym i pięknym, że sama uśmiecham się lekko pod nosem…. Ta książka staje się przez te zdjęcia jakby troszkę żywa. Inna sprawa, że dla mnie każda książka jest w jakimś stopniu żywa – no, prawie każda, bo na przykład takie książki jak 50 twarzy Grey’a są z pewnością tej duszy pozbawione. I tu właśnie zbliżam się do puenty. Ostatnio siedziałam sobie i czytałam Portret artysty z czasów młodości Joyce’a. Książka cudowna, ale nie mogłam się pozbyć tego nieprzyjemnego uczucia, że muszę to przeczytać jak najszybciej, bo to lektura na studiach, a po niej muszę przeczytać jeszcze jedną, i jeszcze jedną… I ta presja powoduje, że przyjemności z czytania jakby mniej. Gdzieś jest, czasami nawet pewniej wygrzebuje się spod cielska ciężkiej presji, ale nie daje do końca rady się uwolnić. Książka podryguje, mamrocze, ale nic poza tym, nie porywa do końca, nie odcina od rzeczywistości, tak, jak powinna. Jakie to smutne, że człowiek czyta taką dobrą książkę, a nie może jej do końca docenić! Nie mówiąc już o tym, że okropnie chciałabym przczytać wresczie jakąś powieść w moim ojczystym języku…

I tu kończę swoją książkową tyradę i przechodzę do przepisu. Z bogatego zasobu przepisów z książki kucharskiej Wagamama wybrałam ten oto dip. Można zrobić go w każdej chwili, zwłaszcza, jeżeli jesteście osobami, które zawsze mają poniższe składniki w domu (tak, ja do nich należę). I pasuje absolutnie do wszystkiego. Do sałatki, do mięsa, do ryby, do prostego ryżu, do grillowanych warzyw… Jest cudownie uniwersalny i cudownie szybki w przyrządzeniu. Myślę, że przyda się każdemu, czy to w ciągu zapracowanego tygodnia, jako szybki sos do obiadu, czy podczas leniwego weekendu, kiedy nikomu nie chce się gotować skomplikowanych potraw.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

/Przepis zaadaptowany z The Wagamama Cookbook/

SKŁADNIKI:

  • Sok z 2 limonek
  • 1 łyżka sosu ostrygowego
  • 2-3 łyżki sosu rybnego
  • 1-1,5 łyżki brązowego cukru

 

PRZEPIS:

W rondelku podgrzewamy odrobinę sos rybny i rozpuszczamy w nim cukier. Zdejmujemy z ognia i dodajemy resztę składników. I gotowe! Prawda, że prosty?

OLYMPUS DIGITAL CAMERA