17 lipca 2017 Do poczytania Japonia

Do poczytania. Książki o Japonii cz. I

Co prawda jest już połowa lipca, ale jednak wakacje będą jeszcze trochę trwały, więc rozpoczynam serię moich książkowych rekomendacji. Kiedyś Wam ją nawet obiecałam.

Na pierwszy ogień idą moje ulubione książki z ostatnich kilku miesięcy. Znajdą się też pozycje dla młodszych czytelników.

Miłej lektury!

(więcej…)

8 października 2016 Bento Japonia Wege

Pieczony bakłażan z zieloną herbatą

Początek jesieni kojarzy mi się z fioletami. Fioletem coraz dłuższej nocy. Tym lekko brudnawym, idącym w czerń fioletem węgierek. I tym intensywnym i błyszczącym fioletem bakłażanów. A przecież bakłażany to warzywa raczej letnie, które kończą swój sezon wraz z nadejściem pierwszych jesiennych spadków temperatury. Mimo to, zawsze kojarzyły mi się z jesienią. Pewnie zawsze będą. Być może to właśnie ich barwa, tak intensywnie ciemna, pasuje mi bardziej do coraz krótszych dni i coraz bardziej granatowego nieba, aniżeli do ciepłych, ogrzanych słońcem barw lata.

Bakłażan kojarzy też mi się z Japonią, gdzie jego nazwa – nasu – brzmi prawie jak lato – natsu. Kiedyś pisałam już o japońskim klasyku na szybkie danie z bakłażana, jedzone chętnie właśnie w lecie: nasu dengaku. W Japonii jednak dominują malutkie bakłażany o pięknym jasnofioletowym zabarwieniu. Ich barwa wydaje się być trochę wypłowiała od słońca i jakoś bardziej pasuje do tego jasnego okresu, jakim jest lato.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

(więcej…)

24 lipca 2016 Japonia

Co gdzie zjeść, czyli szybki przewodnik subiektywny

Na specjalną prośbę stworzyłam ten oto przewodnik po jedzeniu w miastach, które odwiedziłam podczas mojej ostatniej podróży po Japonii. Nie jest to przewodnik sensu stricte – nie lubię wyliczać miejsc i nazw knajp. Wolę napisać, co warto spróbować w danym mieście czy okolicy. Tak więc zrobiłam. Czasami podsuwam nazwę czy adres, ale chciałam przede wszystkim rozbudzić w Was, Drodzy Czytelnicy, poszukwiaczy smaku, którzy sami buszują i próbują. Mam nadzieję, że wpis ten okaże się pomocny.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

(więcej…)

6 lipca 2016 Japonia Słodkie Wege

Mizu shingen mochi, czyli jadalna kropla

Uwielbiam ten moment przed deszczem, kiedy powietrze wypełnia mokry zapach lata. Wtedy otwieram wszystkie okna na oścież, próbując skusić go do wniknięcia do mojego domu i pozostania w nim. Oczywiście, zapach deszczu nie lubi być w zamknięciu – w czterech ścianach szybko znika i pozostaje tylko wspomnieniem. Pozwalam więc, by swobodnie przepływał między pokojami, od jednego okna do drugiego, a ja chciwie zaciągam się nim, siadając na balkonie lub moszcząc się na kanapie obok wielkiego okna.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

(więcej…)

9 stycznia 2016 Japan trip 2015 Japonia

Kyoto cz. II: tysiąc torii i lisy, czyli Fushimi Inari Taisha

Zimno. Szaro. Zima. Dzień jest niemiłosiernie krótki, a rzeczy do zrobienia coraz więcej. Obowiązki, obowiązki, obowiązki. Wszystko dookoła mnie pokrywa nieprzyjemne szare zmęczenie. Coraz częściej wracam myślami do Japonii. Do słońca i umiarkowanego ciepła wczesnej japońskiej jesieni. Do ciężaru plecaka i aparatu dyndającego u szyi. Do bólu stóp. Do zachwytu. Do jedzenia. Do niezależności i wolności. Do tego wszystkiego, czym Japonia dla mnie jest. I chociaż uczucie tęsknoty za tym krajem i czasem w nim spędzonym jest także bolesne, to jednak wracanie myślami do tamtego czasu przynosi mi ukojenie, drobny moment spokoju. Ta tęsknota, chociaż trudna do ubrania w słowa, daje mi także radość. Nie mogę się powstrzymać od planowania, kiedy znowu pospaceruję w parku Ueno i przysiądę przy fontannie, aby wygrzać się w słońcu albo kiedy zagłębię się w targ Kuromon w Osace i spałaszuję niezliczone pyszności, czekające na straganach…

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Moje wspomnienia z Japonii – zarówno te w głowie, jak i na zdjęciach – są pełne soczystych kolorów japońskiej natury i świątyń. Niesamowita zieleń roślinności, pod koniec mojego wyjazdu przechodząca już w czerwienie i żółcie, pstrokate barwy ubrań młodzieży i reklam na stacji metra, kolorowe szyldy na ulicy, głęboka czerwień świątyń, wszystko budzi wspomnienia.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Jednym z miejsc, które najbardziej zapadły mi w pamięć jest Fushimi Inari Taisha, świątynia słynna z korytarza czerwonych torii. To bez wątpienia jedno z najbardziej znanych miejsc w Japonii, przede wszystkim ze względu na słynny korytarz z tysiąca torii (senbon torii), ciągnący się od świątyni aż po szczyt świętej góry Inari (Inari-san). Jej wysokość nie jest porywająca – ma niespełna 300 metrów – ale bardzo przyjemnie się na nią wspina. No, chyba że próbuje się zdobyć szczyt w obcasach, jak niektóre Japonki, które mijałam po drodze.

(więcej…)

24 listopada 2015 Japonia Wege

Japonia po wegańsku

Nazbierało się już trochę tych przepisów wegańskich (lub z wegańskim wariantem) na blogu. Uznałam więc, że je troszkę uporządkuję, żeby łatwiej Wam było, Kochani, znaleźć swoje ulubione przepisy lub odkryć nowe. Mam nadzieję, że się Wam przyda.

I nie martwcie się, wegańska baza będzie się rozrastać!

Processed with VSCOcam with s3 preset

A teraz do jedzenia!

P.S. Wprowadziłam (i dalej wprowadzam) drobne ulepszenia na stronę – teraz możecie na przykład łatwiej lubić posty lub dzielić się nimi z innymi! Macie jakieś pomysły lub sugestie, co można ulepszyć? Piszcie: mary@marycooking.pl!

(więcej…)

4 listopada 2015 Japonia Podstawy

O piciu matchy

Herbatę pijemy wszyscy. W Polsce króluje herbata zwykła: ciemny proszek zamknięty w torebce ze sznurkiem. Barwi wodę, daje posmak, ale niewiele więcej. Nie ma nic wspólnego z dobrze zaparzoną herbatą wysokiej jakości. Herbaciany świat jest kolorowy: są herbaty białe, czerwone, czarne… No i zielone. A wśród nich matcha, prawdziwe cudo: w każdej jej czarce znajdziemy mnóstwo przeciwutleniaczy i wolno uwalniającą się kofeinę. Matcha świetnie odnajduje się także w kuchni, na przykład w wypiekach. Na końcu wpisu znajdziecie parę propozycji, jak matchę nie tylko wypić, ale także zjeść.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Matcha kojarzy się z rozbudowaną, objętą sztywnymi ramami ceremonią herbacianą, podczas której mistrz herbaty wykorzystuje mnóstwo przyrządów i wykonuje serię wyćwiczonych ruchów, aby przyrządzić czarkę tej zielonej herbaty. Oczywiście, można i tak. Ale jeżeli macie w domu miseczkę, małe sitko i spieniacz do mleka, matchę możecie także przygotować sobie w domu w bardzo prosty sposób.  Jeżeli w Waszym domu znajduje się chawan (czarka do matchy), chasen (bambusowy pędzelek) i chashaku (bambusowa łyżeczka do odmierzania matchy), możecie od razu przejść do działu Tradycyjnie i zabrać się za parzenie matchy.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Matchę przygotowuje się na dwa sposoby: usucha (herbata jest bardziej rozwodniona) lub koicha (herbata jest gęstsza i intensywniejsza w smaku). Jeżeli zaczynacie dopiero swoją przygodę z piciem matchy, proponuję zacząć od usuchy — będzie miała łagodniejszy smak od koichy.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

A co z kupnem herbaty? Jasne, możemy zamówić tanią matchę w sklepie internetowym, ale musimy pamiętać, że ten rodzaj herbaty wykorzystuje się raczej do gotowania. Warto wydać trochę więcej na lepszą jakościowo — a więc i smaczniejszą — matchę.

UPDATE: Ja gorąco polecam produkty Moya Matcha – pochodzą z ekologicznych upraw w Uji w pobliżu Kioto. Ma piękną barwę i prawie w ogóle nie czuć goryczki, która tak odstrasza wiele osób.

Ostatnia uwaga: temperatura wody jest bardzo ważna. Nie tylko w przypadku matchy, ale parzenia herbaty w ogóle. Jeżeli nasza matcha jest obrzydliwie gorzka znaczy to, że woda była zbyt chłodna lub zbyt gorąca. Warto wyposażyć się w termometr kulinarny, nawet taki najprostszy, na przykład ten z Ikei, którego używam ja: w ten sposób możemy dokładnie kontrolować temperaturę wody.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

(więcej…)

23 października 2015 Japan trip 2015 Japonia

Ramen i morze, czyli Yokohama

To było jedno z tych miejsc, które musiałam odwiedzić: ja, zagorzała miłośniczka ramenu. Ruszyłam tam już pierwszego dnia – w końcu z Tokyo do Yokohamy jest rzut beretem. Pamiętam ten dzień bardzo dobrze. Nie tylko ze względu na moją ekscytacje, wielkie oczekiwania (miałam w końcu przed sobą trzy tygodnie podróżowania po Japonii!) oraz wspaniały przegadany wieczór z cudowną K., u której nocowałam w Tokyo, ale także na trzęsienie ziemi, które zbudziło nas brutalnie wczesnym rankiem. Trudno opisać to zjawisko. Wszystko dookoła mnie trzęsło się: prawo-lewo, prawo-lewo, góra-dół, góra-dół, szybko, miarowo, aż nagle przestało. Wstrząsy trwały kilkadziesiąt sekund, ale miałam wrażenie, że czas zwolnił. Za oknem przyjemny, uprzejmy damski głos wydobywający się z głośników na ulicy ogłaszał koniec trzęsienia.

Zbyt zmęczona i senna, aby zawładnęła mną adrenalina, wdrapałam się z powrotem do łóżka i niemal momentalnie osunęłam w sen. Ot, taki powitalny wstrząs.

Po drugiej (dosyć późnej) pobudce niezwłocznie przygotowałam się do wyjścia i ruszyłam, trochę niepewnie i nieśmiało, na stację pociągu Yamanote, skąd pojechałam do Yokohamy.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

(więcej…)

17 października 2015 Japan trip 2015 Japonia

Przemyślenia po powrocie z Japonii

Wiele, wiele razy zabierałam się do pisania o Japonii. Z reguły wydobywałam z siebie kilka zdań, po czym porzucałam proces twórczy lub po prostu usuwałam to, co napisałam. Jadąc metrem, maszerując ulicą, obserwując ludzi i otoczenie, ćwicząc, siedząc też w domu i przyswajając kolejny dzień pełen wrażeń – cały czas w moim umyśle dryfowała kwestia tego, jak i co mam napisać. Myślałam o relacjach z poszczególnych miejsc lub z każdego dnia. Zastanawiałam się nad tworzeniem cykli tematycznych. Pomysłów miałam mnóstwo. Ale zupełnie nie wiedziałam – i w sumie wciąż nie do końca wiem – w jaki sposób mogę najlepiej oddać moje wrażenia, odczucia i doświadczenia. Jak mogę przekazać Wam, Kochani, moją bezkresną – aczkolwiek nie bezkrytyczną – miłość do Japonii i pokazać, czym był dla mnie ten wyjazd.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

(więcej…)

13 października 2015 Bento Japonia Szybkie Wege

Dynia gotowana w dashi

Jedną z rzeczy, które pasjami pochłaniam w Japonii, to kabocha, czyli japońska dynia. Jak dotąd nie widziałam jej w Polsce, więc teraz – będąc w Japonii – kiedy mogłam, korzystałam z okazji: czasami miałam na nią taką chętkę, że leciałam do supermarketu lub konbini i kupowałam sobie opakowanie gotowanej kabochy. Słodkawa dynia gotowana w dashi z dodatkiem japońskich przypraw. Strasznie proste, strasznie pyszne. Idealny przykład na to, jak zdrowa może być kuchnia japońska.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Dostosowałam tę potrawę do polskich realiów i użyłam powszechnej u nas dyni hokkaido. Robi się ją śmiesznie łatwo i szybko, świetnie nadaje się więc jako improwizowany dodatek do obiadu lub jako element naszego bento (w przepisie używam tradycyjnego dashi, ale bez problemu możecie zastąpić je dashi wegańskim).

A jako że mamy jesień i sezon na dynie w pełni, warto skorzystać i się zajadać!

P.S. Wpisy o Japonii się tworzą, nie martwcie się!

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

(więcej…)