19 kwietnia 2015 Mięso Ramen Słodkie Wege

StrEAT 2015: subiektywny przewodnik po (kilku) foodtruckach

Kochani, mam teraz trochę szalony okres w życiu. Dużo do zrobienia, mało czasu. Potencjalne zmiany, a nawet przełomy. Także wybaczcie, jeżeli na blogu będzie cicho. Postaram się utrzymać częstotliwość dwóch wpisów na tydzień, ale niczego nie obiecuję. Kochani, proszę Was o cierpliwość.

W piątek uciekłam od rzeczywistości na festiwal foodtrucków StrEAT. Różnorodność jedzenia, zapachy i tłum ludzi oszałamiały. Trochę tym wszystkim onieśmielona i przytłoczona, usiadłam i zaczęłam chłonąć wszystko wzrokiem (oraz węchem, oczywiście). Kiedy zjawiły się moje towarzyszki, dwie cudowne siostry, które zgodziły się uczestniczyć ze mną w tej gastronomicznej rozpuście, wkroczyłyśmy między foodtrucki. Poniższy przewodnik opisuje, gdzie jadłyśmy i czy nam smakowało. Jest to tekst bardzo subiektywny, jak już zresztą wspomniałam w tytule.

Dziękuję Zosi i Basi za cierpliwość, kiedy robiłam zdjęcia jedzeniu i jęczałam im do ucha, żeby coś jeszcze zjeść, oraz za bycie wspaniałymi jedzeniowymi modelkami.

(więcej…)

7 grudnia 2014 Japonia Mięso Ramen

Curry ramen

Od dłuższego czasu chodziło mi po głowie japońskie curry, kare raisu. Chciałam nawet je zrobić w tym właśnie tygodniu. Wszystkie składniki miałam przygotowane, przepis napisany ( chociaż wciąż pewnie wymagający paru poprawek). Ale nagle doznałam olśnienia: a może zrobić ramen o smaku curry?

Jak być może zdążyliście zauważyć, jestem fanką ramenu. Długo się więc nie zastanawiałam.

Przystąpiłam do jego pichcenia. Ten weekend był jednak takim polsko-japońskim kuchennym miszmaszem i oprócz zupy, musiałam zająć się także wstępnym przygotowaniem potraw świątecznych. Kiedy w garnku powoli gotował się bulion, ja kwasiłam barszcz i robiłam farsz na uszka. Było też rodzinnie: gadanie o świętach, jakie potrawy, jakie ozdoby, co i jak, kiedy, w jakiej ilości…  Ech, ten weekend upłynął stanowczo zbyt szybko.

Ale, ale! Trochę o potrawie:

Japońskie curry to dosyć osobliwe danie ( jak z resztą wiele rzeczy pochodzących z tamtego kraju 🙂 ). Niby curry, ale kolor nie ten, i dodatki nie takie, i smak jakby trochę inny. To taka domowa potrawa, kojarząca się z maminą kuchnią i dzieciństwem. W Japonii wszyscy ją kochają. A ponoć trzydniowe, kiedy się przegryzie, jest najlepsze. Japońskie curry jest w sumie proste: mięso i warzywa ( z reguły ziemniaki, cebula, marchew) gotują się w wodzie, do której dodana została taka jakby zasmażka, domowej roboty lub – w większości przypadków – w kostkach (czyli curry roux).

Kare raisu(czyli ryż z japońskim curry) jadłam raz, w małej knajpce w okolicach Kabuki-cho. Bardzo mi posmakowało, zapamiętałam ten specyficzny, ale przyjemny smak. I dokładnie w ten piątek sobie pomyślałam, co by było, gdybym połączyła go z ramenem?

Otóż wyszło coś pysznego. Smak curry został podkręcony aromatycznym bulionem i przyprawami. Tłuściutka, ociekająca umami płyn wsiąkał w makaron. Słodko-gorzki smak selera i słodycz kurczaka przełamywały ostrość zupy. A całość dopełniała świeża dymka.

Jednym słowem: mniam.

curry ramen - kostki curry

Zapraszam do czytania (i gotowania 😉 )!

(więcej…)

26 września 2014 Bento Japonia Mięso Szybkie

Tonkatsu – czyli schabowy po japońsku

Któż z Nas, Polaków, nie zna schabowego – ciężkiego, tłustego (często smażonego na smalcu) kotleta? Och, może trochę demonizuje – wszystko zależy od kucharza. Ale tak czy siak, taki suty obiad to ciężki orzech do zgryzienia dla Naszego żołądka. Tonkatsu jest zupełnie inny – niby taki schabowy, ale – jak to bywa w kuchni japońskiej – doprowadzony do perfekcji. Lekki, chrupiący z zewnątrz, a soczysty i aromatyczny w środku. Sekret wszystkich dań typu agemono (smażenia w głębokim tłuszczu) tkwi, przede wszystkim, we właściwej temperaturze oleju i cieście. Olej musi być naprawdę gorący, chociaż nie ma jednej, wyznaczonej temperatury: każdy szef kuchni, każda gospodyni mają swoje sposoby. Czynnik ten zależy także od rodzaju dania, techniki i, oczywiście, składników. Prawdziwy mistrz głębokiego smażenia wie nawet, ile razy zamieszać ciasto!

Tonkatsu to jedno z najpopularniejszych dań mięsnych w Japonii – najczęściej podawane w zestawie z poszatkowaną świeżą kapustą pekińską, miseczką ryżu, miseczką zupy i czasami piklami (tsukemono). Jest to też jedno z podstawowych przepisów każdej pani domu – szybkie, proste, sycące i stosunkowo tanie (bo mięso w Japonii do tanich nie należy), a i uniwersalne – idealne na obiad, kolację czy do bento, czyli pakowanego lunchu. Mięso polewa się prostym w przyrządzeniu, ale wielopoziomowym w smaku sosem tonkatsu. Jest kwaśny, słony i słodkawy jednocześnie – a proporcje poszczególnych składników można zmieniać, aby stworzyć ten idealny dla Nas 😉 Zachęcam do eksperymentowania!

A teraz – przepis! 🙂 (więcej…)

15 września 2014 Bento Japonia Mięso Szybkie

Klopsiki wołowe w sezamowej panierce

Ostatnio bierze mnie nostalgia. Za Japonią. Za Tokyo. Za nagłym ściśnięciem gardła, gdy z małego okienka samolotu dostrzegłam Fujiyamę, a po jakimś czasie – ogromny, ogromny twór, jakim jest stolica Japonii. Za siedzeniem w parku i jedzeniem świeżych krakersów ryżowych. Za przyjemnym zapachem drzewa cedrowego przy świątyniach i cmentarzach. Za rozmowami łamaną japońszczyzną ze starożytnymi dziadkami, kórzy chcieli nam pomóc. Za najpyszniejszą tempurą i zwykłym białym ryżem, jaki kiedykolwiek jadłam. I za wieloma, wieloma innymi rzeczami. Widokami. Szczegółami. Zapachami. Smakami.

Ale cóż.

Pocieszam się – między innymi – jedzeniem 🙂 Tym razem coś bardzo domowego – takie klopsiki mamy wkładają do pudełek bento na drugie śniadanie swoim dzieciom i mężom. Użyłam techniki kara age, czyli mięso nie smażyłam w żadnej specjalnej panierce czy cieście, a w mące (z dodatkiem sezamu). Określenie kara age znaczy „chńskie smażenie” – bo to z Chin wywodziła się ta technika, ale znak kanji tutaj użyty oznacza również „pusty”, czyli bez panierki.  Najpopularniejszym chyba daniem tego rodzaju jest kurczak kara age. Ot, taka ciekaowstka 🙂 (więcej…)

10 września 2014 Japonia Mięso Ramen

Ramen burger

W 2011 zagorzały miłośnik ramenu nudził się. Żyjąc w Nowym Jorku, mieście, gdzie bez problemu dostaniemy genialny ramen, a tym bardziej porządnego, tłustego burgera, Keizo Shimamoto wpadł na genialny pomysł – połączył makaron z jajkiem i stworzył okrągłe placki. Między nie wsadził wołowinę i warzywa i voila – narodził się ramen burger. W Polsce – na razie – taki burger można zjeść tylko w Poznaniu i, zdaje się, w Krakowie. Ale zawsze można go przecież zrobić w domu, bo jest śmiesznie łatwy!

Owe „ramenowe bułki” można stworzyć z gotowego makaronu z zupki błyskawicznej. Ale gwarantuję Wam, że kiedy użyjemy własnoręcznie zrobionego ramenu (a przecież przepis macie 😉 ) całość będzie nie tylko pyszna, ale też cudownie zachwycająca.

Co ciekawe, ramen burger nie jest już taką ciekawostką, jak kiedyś. Kucharze i blogerzy na całym świecie prześcigają się, aby znaleźć nowe zastosowanie dla makaronu z zupki błyskawicznej. Przestaje być pewnego rodzaju sztandarowym daniem dla biednego studenta. Ramen – zarówno zupa, jak i makaron – kojarzony kiedyś z sycącym, ale tanim posiłkiem dla japońskiej siły robotniczej, wchodzi na salony. Te restauracyjne, i te blogerskie. Z moich doświadczeń wynika, że im tłuściej, tym lepiej. Cóż,o gustach się nie dyskutuje… A Wy z jakimi pomysłami na ramen się zetknęliście? (więcej…)

26 sierpnia 2014 Mięso Podstawy

Pasta wszystkoróbka…

…czyli jak wykorzystać górę mięsa i warzyw, które zostają po ramenowym bulionie. W wyniku blendowania powstaje gęste, nieprzyprawione puree. Może stać się bazą pod zupę, farszem do pierożków czy – po odpowiednim przyprawieniu – dodatkiem do obiadu. Jednym słowem – jedynym ograniczeniem jest Wasza wyobraźnia 🙂 (więcej…)

25 sierpnia 2014 Japonia Mięso Ramen

Shōyu rāmen

Przedstawiam Wam rāmen prawdziwy (na domowe oraz polskie możliwości) – cudownie intensywny, nieprzyzwoicie sycący, wstrzykujący Nam z każdym tłustym siorbnięciem dawkę umami. Shōyu rāmen, powstały na bazie sosu sojowego (osobiście mój ulubiony) pochodzi z Tokyo i jego okolic. Tradycyjnie bulion robi się na kościach wieprzowych, ale ponieważ bulion drobiowy jest lżejszy, a kurczak tańszy oraz łatwiej dostępny, zdecydowałam się go tutaj użyć. Ważne jest, aby konsupcje zacząć natychmiast i od spożycia makaronu – ten szybko wchłania zupę i rozmaka. Tak powinno się jeść rāmen – najpierw wciągamy makaron, parząc sobie usta, potem dodatki, a na końcu wypijamy zupę, wypełniając brzuch gorącym wciąż płynem. A potem odpływamy z przyjemnego przejedzenia i doznań smakowych.

Jak pisałam tutaj, rāmen to sprawa całodniowa – niektóre przepisy wymagają gotowania bulionu nawet przez kilkanaście godzin. Ale wierzcie mi, kiedy już zaczniecie zasysać makaron z parzącego rosołu, Wasze ciało zaatakują endorfiny i tłuściutkie, słodko-słone umami. No i satysfakcja, że daliśmy radę i byliśmy cierpliwi.

Ewentulane resztki warto zamrozić. A co zrobić z górą mięsa i warzyw użytych do zrobienia bulionu? Spokojnie, niedługo się dowiecie!

I pytanie do Was, Drodzy Czytelnicy – jaki rāmen oraz dodatki lubicie najbardziej? 🙂

(więcej…)

9 lipca 2014 Japonia Mięso Szybkie

Akcja GRILL! Yakitori

Grillowanie to tak naprawdę jedyna forma pieczenia w tradycyjnej kuchni japońskiej – piece nigdy nie zostały tam wynalezione. Oczywiście, w wielu współczesnych domach w Kraju Kwitnącej Wiśnii znajdziemy piekarnik (chociaż w ciasnych, miastowych mieszkankach Japończycy radzą sobie świetnie i bez nich). Wspólne grillowanie z najbliższymi nie jest obce Japończykom, jednak na prawdziwego grilla idzie się do restauracji (szczególnym szaleństwem jest uczta yakiniku, z drogiej japońskiej wołowiny). W Japonii, przybytki zajmujące się wyłącznie yakimono (czyli wszelkimi grillowanymi rzeczami) używa specjalnego, twardego i błyszczącego jak obsydian węgla zwanego bincho, co zapewnia właściwy (czytaj: japoński) sposób pieczenia. Kilkupokoleniowa tradycja, charakterystyczny aromat i panująca atmosfera w takiej knajpie to niesamowite doświadczenie.

Poniżej zamieściłam swoją własną wersję yakitori.  Radzę nie trzymać mięsa na grillu zbyt długo, aby nie wyschło.

(więcej…)