Klopsiki wołowe w sezamowej panierce

Ostatnio bierze mnie nostalgia. Za Japonią. Za Tokyo. Za nagłym ściśnięciem gardła, gdy z małego okienka samolotu dostrzegłam Fujiyamę, a po jakimś czasie – ogromny, ogromny twór, jakim jest stolica Japonii. Za siedzeniem w parku i jedzeniem świeżych krakersów ryżowych. Za przyjemnym zapachem drzewa cedrowego przy świątyniach i cmentarzach. Za rozmowami łamaną japońszczyzną ze starożytnymi dziadkami, kórzy chcieli nam pomóc. Za najpyszniejszą tempurą i zwykłym białym ryżem, jaki kiedykolwiek jadłam. I za wieloma, wieloma innymi rzeczami. Widokami. Szczegółami. Zapachami. Smakami.

Ale cóż.

Pocieszam się – między innymi – jedzeniem 🙂 Tym razem coś bardzo domowego – takie klopsiki mamy wkładają do pudełek bento na drugie śniadanie swoim dzieciom i mężom. Użyłam techniki kara age, czyli mięso nie smażyłam w żadnej specjalnej panierce czy cieście, a w mące (z dodatkiem sezamu). Określenie kara age znaczy “chńskie smażenie” – bo to z Chin wywodziła się ta technika, ale znak kanji tutaj użyty oznacza również “pusty”, czyli bez panierki.  Najpopularniejszym chyba daniem tego rodzaju jest kurczak kara age. Ot, taka ciekaowstka 🙂

SKŁADNIKI (10-12 sztuk):

Klopsiki:

  • Około 250 g mielonego mięsa wołowego
  • 1 cebula szalotka
  • 4 łyżki sosu sojowego
  • 3 łyżki oleju sezamowego
  • Pieprz i sól do smaku

Panierka:

  • 3 łyżki skrobi kukurydzianej lub ziemniaczanej
  • 3 łyżki białego sezamu
  • 2 łyżki czarnego sezamu

Sos:

  • 4 łyżki sosu sojowego
  • 2 łyżki mirin
  • 1 łyżka sake
  • 1 łyżka octu ryżowego
  • 1 łyżka soku ze startego imbiru

Dodatkowo:

  • Olej do smażenia

 

PRZEPIS:

Mięso mieszamy z posiekaną cebulą, olejem sezamowym, sosem sojowym, pieprzem i solą. Formujemy z masy kulki.

Surowe klopsiki

Rozbijamy jajko i ubijamy widelcem. Do osobnej miseczki wsypujemy mąkę i sezam. Mieszamy.

Panierka z sezamem

Nalewamy do rondelka olej. Podgrzewamy do 130-140 stopni (jakieś 3 minuty na dużym ogniu, potem należy go zmniejszyć). Klopsiki moczymy w jajku, obtaczamy w mące z sezamem i wkładamy do tłuszczu – nie więcej jak trzy sztuki na raz, inaczej olej się schłodzi i panierka nie będzie chrupiąca. Smażymy około 6-7 minut. Następnie podgrzewamy olej do około 160-170 stopni (1-2 minuty na tym samym ogniu, kórego używaliśmy do pierwszego smażenia) i obsmażamy klopsiki nie więcej jak 2 minuty, aby ładnie zbrązowiały i stały się chrupiutkie. Ale uważajmy, aby się nie przypaliły! Gotowe klopsiki kładziemy na ręcznik papierowy, aby odsączyć nadmiar tłuszczu.

W miseczce łączymy sos sojowy, ocet ryżowy, sok z imbiru, sake i mirin.

Gotowe! Radzę oszczędnie zanurzać klopsiki w sosie, aby jego smak nie przyćmił walorów Naszych mięsnych kulek 😉

Klopsiki wołowe gotowe do jedzenia!