Oshizushi, czyli prasowane sushi

Wieki temu zaprezentowałam Wam przepis na ryż do sushi. Ale jak już ten ryż wykorzystać, to Wam nie pokazałam. Na szczęście, nadarzyła się ku temu okazja przy tworzeniu cateringu na maraton filmów japońskich. Chciałam wpierwprzyrządzić sushi takie, jakie znają wszyscy – maki czy onigiri… Ale pomyślałam sobie, że może zrobić je troszkę inaczej niż zwykle. Tak czy siak, postanowiłam zaserwować uczestnikom prasowane sushi, czyli oshizushi. Tradycyjnie robi się je w specjalnym pudełku, które prasuje je w równą kostkę. My musimy sobie poradzić bez niego. W przepisie znajdziecie wskazówki, czym sprasować nasze sushi.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Proporcje są wyliczone na dużą blachę, ale na zdjęciach widać blaszkę raczej małą. Niech Was to nie martwi i śmiało wyciągajcie z szafki dużą prostokątną blachę.

Przepis ma dwa warianty: z makrelą oraz wegański z białą rzodkwią. Dla każdego coś miłego.

A teraz zapraszam do przepisu.

 

P.S. Jeżeli zostało Wam trochę ryżu, możecie zrobić z niego onigiri (trochę przekłamane, ale też smaczne)!

P.S. Zapraszam na mojego instagrama – dzieje się tam trochę więcej, niż na blogu…

 

SKŁADNIKI (na dużą blachę):

  • Przygotowany ryż do sushi (przepis tutaj)
  • 12-14 płatów nori (zawsze lepiej mieć w zanadrzu kilka sztuk więcej, gdyby jakiś płat się np. rozerwał)
  • Około 500-600 g wędzonej makreli, obranej ze skóry i bez ości
  • wasabi

 

Wersja wegańska:

  • Przygotowany ryż do sushi (przepis tutaj)
  • 12-14 płatów nori
  • 2-3 białe rzodkwie, obrane i pokrojone w płaty
  • ¾ szklanki sosu sojowego
  • Około 2-3 łyżeczek przyprawy shichimi

 

Dodatkowo:

  • Wasabi
  • Sos sojowy
  • Piklowany imbir
  • Miseczka z wodą i paroma łyżkami octu

 

PRZEPIS:
Blachę wyściełamy folią aluminiową lub papierem do pieczenia.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Spód wykładamy płatami nori.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Na nie nakładamy warstwę ryżu, powinna być równa i pokrywać całą powierzchnię blachy. Moczymy dłonie w miseczce z roztworem wody i octu, aby ryż nie kleił się nam za bardzo do rąk.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Teraz ryż smarujemy delikatnie wasabi i kładziemy warstwę makreli. Następnie kolejna warstwa ryżu, a na końcu płaty nori.

Musimy teraz sprasować nasze sushi. Ja używam do tego packi cukierniczej, ale możemy wykorzystać do tego mniejszą formę od pieczenia, deskę do krojenia, nawet wałek czy butelkę z płynem w środku, chociaż lepiej, żeby nasze narzędzie było prostokątne, nie okrągłe.

 Wersja wegańska:

Rzodkiew kładziemy w płaskim naczyniu, zalewamy sosem sojowym wymieszanym z przyprawą shichimi. Czekamy około 20 minut, następnie odcedzamy. Delikatnie wysuszamy płaty rzodkwi ręcznikiem papierowym.

Następnie postępujemy tak, jak w przepisie powyżej z tą różnicą, że zamiast makreli kładziemy rzodkiew.

 

Sushi jest gotowe. Powinno się je zjeść w tym samym dniu, w którym zostało przyrządzone. Kiedy będziemy chcieli je pokroić, wystarczy wyjąć je z formy za pomocą foli lub papieru, którym została wyłożona blacha.

Najlepiej jeść sushi, dodając do niego odrobinę sosu sojowego lub wasabi, co jakiś czas podgryzając piklowany imbir.

Smacznego!