11 grudnia 2015 Piątkowe bento

Piątkowe bento – 11.12.2015

Jeżeli tak ja będziecie zajęci w ten weekend, z pewnością nie będziecie mieli wiele czasu, żeby w ramach relaksu coś upiec. Ale przecież niedługo Święta, trzeba zacząć pichcić, kwasić i lepić. A może w tym roku zrobicie coś innego, wyjątkowego? Na przykład położycie na świąteczny stół któreś z dolnośląskich dań proponowanych przez Magazyn Kocioł albo upieczenie piękny gwiezdny chleb? A może wykorzystacie pomysł Mandy z blogu Lady and Pups na żółtka? Tak czy siak, przed Wam, Kochani, kolejne piątkowe bento.

Processed with VSCOcam with a5 preset

(więcej…)

7 grudnia 2015 Japan trip 2015 Ramen Wege

Ramen i trochę o Kyoto

Kyoto to miejsce, gdzie czułam się najbardziej wolna i spokojna. Nie tylko podczas mojego pobytu w Japonii, ale także od dłuższego czasu w ogóle. Kyoto i Osaka były miastami, w których spędziłam najwięcej czasu. O ile Osaka jest głośna, brudna, brzydka i pękająca od nagromadzonej w niej energii, to Kyoto dawało mi poczucie spokoju i swobody. W mieście tym byłam też najbardziej wolna i samotna w pozytywnym tego słowa znaczeniu: nic ani nikt nie kontrolował mojego czasu czy postępowań. Codziennie rano wstawałam w moim malutkim mieszkanku, z maciupką łazienką, całą plastikową i jakby futurystyczną, z maleńką kuchnią i dziwacznie wielkim łóżkiem, które zajmowało prawie cały (jedyny z resztą) pokój. Wychodziłam sobie, przy wejściu z budynku kiwałam głową stróżowi i szłam na stację metra. Codziennie przechodziłam obok śmiesznego przystanku dla tramwaju jadącego do Arashiyamy (o której kiedy indziej) i małej piekarenki przyciągającej zapachem świeżego pieczywa.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

P.S. Na końcu wpisu znajdziecie przepis na ramen (w wersji wegańskije wystarczy zamienić płatki katsuo na grzyby shiitake)!

(więcej…)

24 listopada 2015 Japonia Wege

Japonia po wegańsku

Nazbierało się już trochę tych przepisów wegańskich (lub z wegańskim wariantem) na blogu. Uznałam więc, że je troszkę uporządkuję, żeby łatwiej Wam było, Kochani, znaleźć swoje ulubione przepisy lub odkryć nowe. Mam nadzieję, że się Wam przyda.

I nie martwcie się, wegańska baza będzie się rozrastać!

Processed with VSCOcam with s3 preset

A teraz do jedzenia!

P.S. Wprowadziłam (i dalej wprowadzam) drobne ulepszenia na stronę – teraz możecie na przykład łatwiej lubić posty lub dzielić się nimi z innymi! Macie jakieś pomysły lub sugestie, co można ulepszyć? Piszcie: mary@marycooking.pl!

(więcej…)

20 listopada 2015 Piątkowe bento

Piątkowe bento – 20.11.2015

Szaro, zimo, deszczowo i wiatr hula. Jednym słowem, nieprzyjemnie. Ale nie martwcie się: mam dla Was bardzo przyjemny artykuł o Japonii, który możecie sobie poczytać przy sobotniej leniwej kawie albo zagrzebani pod kołdrą, z ciepłymi skarpetami na nogach. Jeżeli nie macie jednak planów na sobotę – chociaż leżenie w łóżku jest bardzo dobrym planem – to możecie wpaść na Restaurant Day we Wrocławiu i spróbować tam pyszności z japońską herbatą hojicha, o której możecie poczytać na JaponiaBliżej. A jeżeli po wizycie na owej imprezie złapie Was przeziębienie, zawsze możecie zobaczyć, co F5 proponuje jako remedium (coś pysznego).

IMG_1320

(więcej…)

14 listopada 2015 Uncategorized

Liebster Award, czyli 11 faktów o mnie

Kilka dni temu zostałam nominowana do Liebster Award przez Emaliowany Czajnik. Dziękuję za nominację. Liebster Award polega na wytypowaniu blogów, które mają odpowiedzieć na 11 pytań. Odpowiedziałam na nie z czystą przyjemnością, bo dotyczą kwestii kulinarnych, więc bardzo mi bliskich. Nad niektórymi musiałam się nieźle zastanowić, bo chociaż wydają się być na pierwszy rzut oka proste, to odpowiedź na nie była małym wyzwaniem.

Processed with VSCOcam with s2 preset

(więcej…)

6 listopada 2015 Piątkowe bento

Piątkowe bento – 6.11.2015

I znowu piątek. Czas leci strasznie szybko. Za niecałe dwa miesiące koniec roku! Ale wciąż jesteśmy jeszcze w tym przejściowym okresie jesienno-zimowym, spowicie szarym smogiem ze starych, ledwo działających pieców grzewczych. Ale wreszcie weekend, można zaszyć się w domu w ulubionych grubych skarpetach i upiec bardz0 czekoladowe ciasto, pobuszować po dwóch fantastycznych blogach o Japonii, a potem – będąc zauroczonym opisami japońskich miast, jedzenia i anegdotek – zakupić bilety lotnicze do Kraju Kwitnącej Wiśni.

(więcej…)

4 listopada 2015 Japonia Podstawy

O piciu matchy

Herbatę pijemy wszyscy. W Polsce króluje herbata zwykła: ciemny proszek zamknięty w torebce ze sznurkiem. Barwi wodę, daje posmak, ale niewiele więcej. Nie ma nic wspólnego z dobrze zaparzoną herbatą wysokiej jakości. Herbaciany świat jest kolorowy: są herbaty białe, czerwone, czarne… No i zielone. A wśród nich matcha, prawdziwe cudo: w każdej jej czarce znajdziemy mnóstwo przeciwutleniaczy i wolno uwalniającą się kofeinę. Matcha świetnie odnajduje się także w kuchni, na przykład w wypiekach. Na końcu wpisu znajdziecie parę propozycji, jak matchę nie tylko wypić, ale także zjeść.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Matcha kojarzy się z rozbudowaną, objętą sztywnymi ramami ceremonią herbacianą, podczas której mistrz herbaty wykorzystuje mnóstwo przyrządów i wykonuje serię wyćwiczonych ruchów, aby przyrządzić czarkę tej zielonej herbaty. Oczywiście, można i tak. Ale jeżeli macie w domu miseczkę, małe sitko i spieniacz do mleka, matchę możecie także przygotować sobie w domu w bardzo prosty sposób.  Jeżeli w Waszym domu znajduje się chawan (czarka do matchy), chasen (bambusowy pędzelek) i chashaku (bambusowa łyżeczka do odmierzania matchy), możecie od razu przejść do działu Tradycyjnie i zabrać się za parzenie matchy.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Matchę przygotowuje się na dwa sposoby: usucha (herbata jest bardziej rozwodniona) lub koicha (herbata jest gęstsza i intensywniejsza w smaku). Jeżeli zaczynacie dopiero swoją przygodę z piciem matchy, proponuję zacząć od usuchy — będzie miała łagodniejszy smak od koichy.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

A co z kupnem herbaty? Jasne, możemy zamówić tanią matchę w sklepie internetowym, ale musimy pamiętać, że ten rodzaj herbaty wykorzystuje się raczej do gotowania. Warto wydać trochę więcej na lepszą jakościowo — a więc i smaczniejszą — matchę.

UPDATE: Ja gorąco polecam produkty Moya Matcha – pochodzą z ekologicznych upraw w Uji w pobliżu Kioto. Ma piękną barwę i prawie w ogóle nie czuć goryczki, która tak odstrasza wiele osób.

Ostatnia uwaga: temperatura wody jest bardzo ważna. Nie tylko w przypadku matchy, ale parzenia herbaty w ogóle. Jeżeli nasza matcha jest obrzydliwie gorzka znaczy to, że woda była zbyt chłodna lub zbyt gorąca. Warto wyposażyć się w termometr kulinarny, nawet taki najprostszy, na przykład ten z Ikei, którego używam ja: w ten sposób możemy dokładnie kontrolować temperaturę wody.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

(więcej…)

30 października 2015 Piątkowe bento

Piątkowe bento – 30.10.2015

Ostatni piątek października. Miesiąc temu wróciłam z Japonii. Gdy wylądowałam z powrotem w Polsce, wciąż był wrzesień i miałam jeszcze kilka dni wolności przed powrotem do rzeczywistości. Ale kiedy już wróciłam do życia codziennego, czas przyspieszył. Nagle już kończy się październik. Miesiąc minął szybciutko. Ubolewając nad coraz zimniejszymi dniami i tęskniąc za Japonią, zostawiam Was z piątkowymi linkami.

Processed with VSCOcam with k1 preset

(więcej…)

23 października 2015 Japan trip 2015 Japonia

Ramen i morze, czyli Yokohama

To było jedno z tych miejsc, które musiałam odwiedzić: ja, zagorzała miłośniczka ramenu. Ruszyłam tam już pierwszego dnia – w końcu z Tokyo do Yokohamy jest rzut beretem. Pamiętam ten dzień bardzo dobrze. Nie tylko ze względu na moją ekscytacje, wielkie oczekiwania (miałam w końcu przed sobą trzy tygodnie podróżowania po Japonii!) oraz wspaniały przegadany wieczór z cudowną K., u której nocowałam w Tokyo, ale także na trzęsienie ziemi, które zbudziło nas brutalnie wczesnym rankiem. Trudno opisać to zjawisko. Wszystko dookoła mnie trzęsło się: prawo-lewo, prawo-lewo, góra-dół, góra-dół, szybko, miarowo, aż nagle przestało. Wstrząsy trwały kilkadziesiąt sekund, ale miałam wrażenie, że czas zwolnił. Za oknem przyjemny, uprzejmy damski głos wydobywający się z głośników na ulicy ogłaszał koniec trzęsienia.

Zbyt zmęczona i senna, aby zawładnęła mną adrenalina, wdrapałam się z powrotem do łóżka i niemal momentalnie osunęłam w sen. Ot, taki powitalny wstrząs.

Po drugiej (dosyć późnej) pobudce niezwłocznie przygotowałam się do wyjścia i ruszyłam, trochę niepewnie i nieśmiało, na stację pociągu Yamanote, skąd pojechałam do Yokohamy.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

(więcej…)

17 października 2015 Japan trip 2015 Japonia

Przemyślenia po powrocie z Japonii

Wiele, wiele razy zabierałam się do pisania o Japonii. Z reguły wydobywałam z siebie kilka zdań, po czym porzucałam proces twórczy lub po prostu usuwałam to, co napisałam. Jadąc metrem, maszerując ulicą, obserwując ludzi i otoczenie, ćwicząc, siedząc też w domu i przyswajając kolejny dzień pełen wrażeń – cały czas w moim umyśle dryfowała kwestia tego, jak i co mam napisać. Myślałam o relacjach z poszczególnych miejsc lub z każdego dnia. Zastanawiałam się nad tworzeniem cykli tematycznych. Pomysłów miałam mnóstwo. Ale zupełnie nie wiedziałam – i w sumie wciąż nie do końca wiem – w jaki sposób mogę najlepiej oddać moje wrażenia, odczucia i doświadczenia. Jak mogę przekazać Wam, Kochani, moją bezkresną – aczkolwiek nie bezkrytyczną – miłość do Japonii i pokazać, czym był dla mnie ten wyjazd.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

(więcej…)