3 maja 2015 Japonia

Przedsmak maratonu filmów japońskich

Jeżeli zaglądacie na mojego Facebooka, wiecie, że w poniedzałek (4 maja) będę serwować prekąski na maratonie filmów japońskich DKFu Politechniki Wrocławskiej. Być może mignął Wam nawet gdzieś plakat, na którym w dolnym roku widnieje moje logo (jest to rzecz dla mnie nowa i przyjemna, pozwólcie mi się trochę pochwalić). Oczywiście, okropnie się cieszę. Ale też, naturalnie, bardzo denerwuję. Nigdy jeszcze nie przygotowywałam jedzenia na jakieś 200 osób. Spreparowanie poczęstunku w postaci ciast i lemoniad na 5 urodziny super duetu 3D czyli Dizajn Dla Dzieci (jeśli jesteście szczęśliwymi posiadaczami latorośli czy dwóch, to koniecznie zajrzyjcie na ich profil na Facebooku) było jakąś namiastką poniedziałkowego przedsięwzięcia, ale – bądźmy szczerzy – proporcje się trochę różnią. Rodzaj potraw i ich poziom skomplikowania również. Ale jestem dzielna, stawię czoła tym 200 osobom i wrócę albo z tarczą, albo na tarczy. A z pewnością z plakatem, który potajemnie ukradnę i zatrzymam sobie na pamiątkę. Albo nie, oprawię sobie i powieszę.

Tak więc, stresuję się. Także jeżeli podejdziecie do stołu z jedzeniem i zauważycie, że drga, nie martwcie się. To z pewnością będą wibracje z moich trzęsących się z nerwów dłoni. Proszę, zignorujcie to wszystko i sprawiajcie wrażenie, że wierzycie w moją pewność i śmiałość. Ja w zamian spróbuję nie upuścić jedzenia i może nawet wykrztusić odpowiedź na ewentualne pytanie (pytajcie, pytajcie, będę przeszczęśliwa!).

Na razie siedzę w Warszawie, jem pyszne rzeczy (w tym prawdziwy grubiutki, nasiąkający bulionem makaron udon z Uki Uki), a w nocy nie śpię, bo rozmyślam, co ugotować najpierw: ryż czy soję… Cóż, każdy ma jakieś problemy.

Chciałabym dać Wam przedsmak tego, co czeka Was w poniedziałek. Nie ma więc dzisiaj przepisu, a, hm, prezentacja menu degustacyjnego. Oprócz mistrza Kurosawy i jego filmów będą czekały na Was cztery przekąski.

1. Ziarna soi / sos sojowy / cukier

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Gomoku mame (ziarna soi gotowane w bulionie dashi) – uproszczona wersja tradycyjnej przekąski japońskiej. Ziarna soi gotuje się w  bulionie dashi, a pod koniec gotowania dodaje się cukier i sos sojowy Według starego zwyczaju powinno zjeść się kilka takich ziaren, aby zapewnić sobie szczęście w przyszłości.

2. Por / papryka czerwona / miód / sos sojowy

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Yasai yakitori – czyli szaszłyki z grillowanych warzyw – w wersji mini. Opcjonalnie można oblać je sosem sojowo-miodowym. Albo delektować się samym naturalnym smakiem warzyw.

3. Krakers / domowa pasta z czarnego sezamu / listek kolendry

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Krakersy z domowej roboty kuro nerigoma (pastą z czarnego sezamu) w sam raz na jeden kęs. Lekko pikantne krakersiki ze słodkawą pastą robioną z prażonych ziaren czarnego sezamu i miodu. Wszystko zwieńczone świeżym listkiem kolendry. Chyba mój faworyt.

4. Makrela / ryż / nori / wasabi lub Biała rzodkiew / sos sojowy / ryż / nori / wasabi

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Oshizushi (płaskie sushi) – odmiana sushi z regionu Kansai, której charakterystyczny kształt uzyskuje się dzięki specjalnemu pudełku do przyrządzania tej potrawy, zwanemu oshizushihako. Co ciekawe, w tym typie sushi nie używa się surowej ryby, pozostałe składniki też są zazwyczaj poddane obróbce termicznej Będą dwa warianty – z rybą lub z białą rzodkwią.

5. Jabłko / banan / sos sojowy / miód

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Fūrutsu yakitori (grillowane owoce) – słodki wariant yakitori, tutaj z bananem i jabłkiem. Idealny przykład kuchni japońskiej, która kieruje się zasadą jak najmniejszej ingerencji w naturalny smak składników. Owoce są tradycyjnym, bardzo popularnym deserem w Japonii.

 

I co, zapowiada się pysznie? Dla tych, którzy wybierają się na maraton filmowy – do zobaczenia jutro!

 

P.S. Link do wydarzenia na Facebooku znajdziecie tutaj.