25 marca 2015 Japonia Słodkie

Purin, czyli japoński pudding

Tak, wróciłam. Polska. Niby bardziej wiosenna, cieplejsza i jaśniejsza, ale wciąż gorsza od słonecznej, trwającej w zimowo-wiosennym zawieszeniu Austrii. Nie zrozumcie mnie źle – przyjemnie jest być znowu w domu, ale nie da się ukryć, że zderzenie z rzeczywistością było twarde i bolesne. Tak czy siak, to właśnie w Alpach wpadłam na ten przepis. To było podczas tego cudownego stanu, kiedy jest się fizycznie zmęczonym, umytym, najedzonym i, po postu, usatysfakcjonowanym. Po obiedzie, mój tato odszedł na chwilę od stołu, po czym wrócił z ogromnym opakowaniem sklepowego czekoladowo-waniliowego puddingu. I wtedy pomysł na nowy przepis wśliznął się do mojego upojonego umysłu z lekkością, no, puddingu.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

Tak, pudding.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Ale nie taki sklepowy. Fuj. Fe. Nie śmiałabym nakarmić Was, Drodzy Czytelnicy, tą wstrętną ciapowato-kisielowatą miksturą wszystkiego, co jest sztandarowym reprezentantem żywności wysokoprzetworzonej i gotowej. Witajcie, konserwanty! Uszanowanie, syropie glukozowo-fruktozowy! Jak się macie, barwniki? Przybijcie piątki, aromaty! A teraz: idźcie precz!

Sorry, sklepowy puddingu. Nie jesteś nas wart. Ten pudding jest autentyczny, co potwierdza jego prostota. Potrzebujemy tylko cukru, jajek, mleka i wanilii. Rach-ciach, robimy deser. Potem pieczemy i schładzamy. A na końcu możemy cieszyć się ponętnymi tanecznymi ruchami tego cuda, które wykonuje, kiedy trącimy go łyżeczką, złożonym smakiem puddingu i wytrawną goryczką karmelu, kontrapunktem dla słodyczy.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

Nie muszę chyba dodawać, że jest to pudding japoński, zwany purin. Jest to swego rodzaju przysmak kultowy i fenomen społeczny. Znajdziemy go w każdym sklepie konbini, a także na ekranach telewizora i na stronach komiksów. Jak być może już się domyślacie, purin nie jest deserem prawdziwie japońskim. Wystraczy spojrzeć na sładniki, chociażby na mleko, które nigdy nie stanowiło podstawy diety Japończyków. Nawyk jego spożywania pojawił się w drugiej połowie XIX wieku, kiedy Japonia zakończyła okres izolacjonizmu. Wtedy też obcokrajowcy zaczęli tworzyć własną infrastrukturę w japońskich miastach, w tym hotele. To właśnie w hotelu w Jokohamie w XIX wieku powstał pierwszy pudding na japońskiej ziemi. Jednak Japończycy zasymilowali go i rozpoczęli jego serwowanie dopiero w latach 30-tych XX wieku. Dzisiaj można się spotkać z róznymi wariacjami na jego temat, jak choćby wersja z popularną na całym świecie zieloną herbatą matcha.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

P.S. Uważajcie, Drodzy Czytelnicy, od tego deseru niebezpiecznie łatwo się uzależnić! Jest w nim coś takiego (oprócz wrodzonej pyszności, oczywiście), co każe sięgać po kolejną łyżeczkę i kolejną, i kolejną… Jakby co, to Was ostrzegałam!

 

Koniec gadania! Teraz do przepisu: gotujcie i się rozkoszujcie!

 

/Przepis zainspirowany przez Japanese Cooking 101/

SKŁADNIKI (4 porcje):

Karmel:

  • około 1/2 szklanki cukru
  • 2 łyżki wody

Pudding:

  • 1 pełna szklanka mleka (250 ml)
  • 1/3 szklanki cukru
  • 2 jajka
  • ¼ łyżeczki ziaren wanilii

Dodatkowo:

  • 4 małe foremki (np. kokilki)
  • Masło do wysmarowania form
  • Gaza lub sitko z bardzo małymi oczkami

 

PRZEPIS:

Smarujemy formy masłem. Odkładamy na bok. Przygotowujemy formę do pieczenia, która pomieści kokilki, musi być odpowiednio wysoka, aby nalać do niej wody. Odstawiamy na bok. Nagrzewamy piekarnik do 175 stopni.

 

Robimy karmel:

Do rondla wsypujemy cukier i wlewamy wodę. Nie mieszamy składników.

Wstawiamy na średni ogień i czekamy, aż mikstura zrobi się brązowa.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

(jeżeli chcemy, żeby karmel miał przyjemną goryczkę czekamy, aż zmieni kolor na ciemnobrązowy. Ale uważamy, żeby go nie przypalić !). Przelewamy do foremek.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

Robimy pudding:

W rondlu podgrzewamy mleko do momentu tuż przed zagotowaniem. W średniej misce skłócamy jajka i cukier. Następnie, bardzo powoli (żeby uniknąć ścięcia się jajek) dodajemy gorące mleko. Odcedzamy miksturę przez sitko z drobnymi oczkami lub gazę, przez co będzie gładsza.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Dodajemy wanilię i delikatnie mieszamy całość. Teraz przelewamy miksturę do kokilek z karmelem. Następnie przekładamy delikatnie foremki do blachy do pieczenia, którą wcześniej przygotowaliśmy. Nalewamy do niej wody(uważamy, żeby woda nie dostała się do foremek!), aż będzie ona zakrywała kokilki do około ¾ wysokości.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Wstawiamy ostrożnie do piekarnika i pieczemy przez około 45-50 min lub do momentu, w którym purin stanie.

Po upieczeniu schładzamy puddingi w lodówce przez minimum 2-3 godziny.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

Jak wyjmować purin z formy:

Wkładamy czubek cienkiego noża między ściankę a pudding i ostrożnie przejeżdżamy nim dookoła. Trzymając kokilkę pod kontem, delikatnie uderzamy nią o twardą powierzchnię, aby oderwać pudding od ścianek foremki.

Zakrywamy foremkę talerzykiem, na którym będziemy serwować purin i przewracamy dołem do góry. Jeżeli pudding nie wysunął się z formy, uderzamy delikatnie jej dno. Teraz powinien już wyjść.

Purin jest gotowy do jedzenia! Smacznego!

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

  • gin

    Ja też taki chcę… Wygląda obłędnie 🙂

    • marycooking

      Dziękuję, gin!
      Purin robi się bardzo łatwo, powinnaś spróbować. Albo kazać sobie taki zrobić 😉
      Jakby co, to w Tesco są tanie kokilki 🙂

      • gin

        Raczej sama zrobię, bo mój domowy kucharz specjalizuje się w daniach wytrawnych 😉
        Kokilki na szczęście mam, za to Tesco brak 😉

        • marycooking

          Grunt, że są kokilki! 🙂
          P.S. Może to dobry moment, żeby wprowadzić domowego kucharza w tajniki przyrządzania słodkości? 😉