5 sierpnia 2014 Japonia Ramen Szybkie

Szybki ramen

Z pewnością każdy z nas chociaż raz w życiu skonsumował „zupkę chińską” z proszku. Otóż to nic innego jak ramen typu instant. Oczywiście, z prawdziwym ramenem ma on niewiele wspólnego.

Ten autentyczny bucha parą, parzy usta, atakuje celnym kopniakiem umami. Sprawia, że przesiąka się lekko tłustym, słonym zapachem wędzenia, którym nasączony jest każdy milimetr kwadratowy ramenya, knajpy serwującej wyłącznie ramen. To kolejna osobna dziedzina japońskiej sztuki kulinarnej, taka, którą uczy się kilkanaście, kilkadziesiąt lat.

To pewnego rodzaju jednoosobowa uczta skumulowana w pojedynczym naczyniu. Świeży, sprężysty makaron zalany gorącym rosołem o złożonym smaku i okraszony dodatkami.

Mogą to być świeże warzywa, jajka pod różną postacią (najczęściej spotykane jest ajitsuke tamago – marynowane i gotowane, chociaż według mnie najbardziej spektakularne jest onsen tamago – tak ugotowane jajka mają lekko ścięte białko i płynne żółtko, przez co wtapiają się w rosół i przede wszystkim pięknie wyglądają), mięso (jak chociażby chashu – wieprzowina gotowana w zalewie na bazie sosu sojowego i wina mirin, tradycyjny dodatek), owoce morza, glony lub nawet pikle.

Ba, rodzajów ramenu jest nieskończona ilość – zależnie od bazy rosołu czy danego regionu. Ten przepis powstał na podstawie rodzaju popularnego w regionie Tokyo, którego głównym składnikiem jest sos sojowy (shoyu) – stąd jego nazwa: shoyu ramen.

To nie jest prawdziwy ramen, jest trochę oszukany 🙂 prawdziwy ramenowy bulion gotuje się na wolnym ogniu przez kilka, nawet kilkanaście godzin. Ale ten przepis z pewnością będzie dobrym sposobem na rozpoczęcie przygody z własnoręcznie ugotowanym ramenem. 

 

*Co do składników:

Bulion dashi w proszku można bez problemu kupić w sklepach typu Kuchnie Świata (opakowanie kosztuje około 9 zł i starcza na bardzo długo), ja używam Ajinomoto. Sake również dostaniemy w takich delikatesach – za kilkanaście złotych możemy zaopatrzyć się w małą butelkę (starczy nam na jakiś czas). Olej sezamowy kupimy w każdym supermarkecie, tak samo sos chili (w Biedronce są w promocji ostatnie sztuki!). Sos sojowy jest najtrudniejszy – możemy kupić taki z Lidla czy Tesco, ale lepiej kupić za jakieś 20 złotych litrową butelkę z prawdziwym japońskim – smak będzie nieporównywalnie lepszy; polecam Kikkomana, najłatwiej go dostać.

 

SKŁADNIKI (na dwie sute porcje):

Zupa:

  • 1 litr bulionu dashi (można kupić taki typu instant w Smakach Świata lub w Internecie albo zrobić własny)
  • 1 litr bulionu rosołowego
  • 6 łyżek sosu sojowego
  • 3-4 łyżki czarnego sosu chili
  • 4 łyżki cukru
  • 2,5 łyżki oleju sezamowego (użyłam surowego)
  • 3 łyżki sake
  • Świeżo mielony pieprz

Makaron (może być mie, który łatwo dostać w supermarketach, ja makaron zrobiłam sama)

Dodatki (do wyboru i wedle uznania 🙂 ) – trzeba je przygotować najpierw i mieć na podorędziu, aby od razu można było przełożyć je do miski na zupę:

  • Płaty nori
  • Ugotowane jajko
  • Sezam
  • Świeży por lub dymka
  • Kiełki fasoli mung

PRZEPIS:

Gorące buliony łączymy ze sobą, mieszamy. Wstawiamy wodę na makaron – będzie się gotował przez kilka minut, więc wrzucamy go pod koniec przygotowania zupy!  Rosół doprawiamy: dodajemy sos sojowy, sake, sos chili, olej sezamowy, cukier. Doprawiamy pieprzem wedle uznania – jako wielbicielka pieprzu nigdy go sobie nie żałuję :). Zmniejszamy ogień i pozwalamy, aby zupa się grzała (ale nie zagotowała).

Jak już powiedziałam – makaron gotuje się z reguły 2-3 minuty (trzeba pamiętać, że podgotuje się jeszcze trochę w samej zupie), dlatego trzeba go wrzucić do wrzątku prawie przed końcem gotowania.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

(Tu makaron zrobiony własnoręcznie i przez to troszkę koślawy. Ale jaki pyszny!)

Przygotowujemy miskę – jeżeli nie jesteśmy w posiadaniu specjalnej misy do ramenu, lepiej zaopatrzmy się w spore miski. Nie żartuję – ramen to uczta sama w sobie, a nie proste danie. Oczywiście, jeżeli nie czujemy się na siłach, możemy podzielić zupę nie na dwie, ale trzy, a nawet cztery osoby.

Tak czy siak – przygotowujemy miskę oraz wybrane przez nas dodatki.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Odcedzamy makaron – trzeba go jak najszybciej zahartować zimną (a najlepiej lodowatą) wodą, aby przerwać proces gotowania. Przekładamy do misek, wkładamy przygotowane dodatki i zalewamy gorącym rosołem.

I teraz pytanie – jak jeść? Ano najlepiej pałeczkami wyjeść makaron oraz dodatki, a następnie wypić lub zjeść łyżką zupę. Nie bójmy się siorbać! W Japonii milczące wciąganie makaronu uważane jest za okropne faux pas. Co więcej, Japończycy uważają, że siorbiąc, wciągamy do ust powietrze, przez co intensywniej odczuwamy smak.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Życzę smacznego, z siorbaniem lub też bez!

 

  • Szymon7887 .

    Wygląda przepysznie. Jadłem kiedyś „chicken ramen” i bardzo mi smakował. Przepis nie wygląda na trudny, więc na pewno spróbuję 😉
    Mam jeszcze pytanie. Czy na ten makaron jest jakiś specjalny przepis, czy można użyć standardowej procedury?