1 lutego 2016 Wege

Wegańskie umami, czyli Youmiko Vegan Sushi

Nie jestem weganką, ale zdecydowanie bardziej wolę nie jedzenie mięsa niż jego jedzenie. Moja babcia załamuje ręce, ojciec wzdycha, ale ja z uporem gotuję sobie roślinne obiady. Jednak produkty pochodzenia zwierzęcego czasami jem. Ale coraz mniej, więc kto wie, może kiedyś się na „jarzynkową dietę” (termin mojej babci) przerzucę. Zwłaszcza, że z kuchnią roślinną w Polsce coraz lepiej. Cieciorka z cieciorką z ewentualnym dodatkiem tofu odchodzi już w niepamięć, a w polskich miastach rządzą kręcone na miejscu hummusy, „rameny” wegańskie i warzywne burgery. Ale wiecie, czego mi jeszcze brakowało? Wegańskiego sushi (albo w ogóle knajpy z wegańską kuchnią japońską, ale nie można mieć wszystkiego).

Moje prośby zostały wysłuchane (być może lisy ze świątyni Fushimi Inari w Kyoto i moje wspięcie się na górę Inari-san miały w tym jakiś wkład) i w Warszawie powstało Youmiko Vegan Sushi, 100% wegańskie i prawie 100% pyszne. W małej, przyjemnie urządzonej knajpce (przeważa biel i drewno, zdecydowanie moje klimaty) brodaci sushi masterzy tworzą wegańskie ładunki umami, bawiąc się smakami i fakturami. A bazą każdego sushi jest idealnie ugotowany ryż, stawiający odpowiedni opór zębom i błyszczący się jak małe perełki.

 

Processed with VSCOcam with a5 preset

Processed with VSCOcam with a5 preset

W 16-daniowym menu degustacyjnym, który miałam przyjemność spróbować, raz chrupałam okrę i migdały, raz żułam boczniaka ze świeżym wasabi, raz pozwalałam, aby awokado rozpłynęło mi się w ustach – sushi masterzy każdą porcją dostarczali nie tylko miłe ukłucie (czy raczej wręcz dźgnięcie) umami, ale też przyjemnie kontrastujące faktury, które jeszcze bardziej podkręcały smak. Miałam kilka faworytów: był wspaniały bakłażan z porem, tykwą, ogórkiem i awokado (uramaki owijane), gdzie intensywność bakłażana i kwaśnej tykwy (oba te składniki kocham i wielbię) były trzymane w ryzach przez ogórek. Mniam.Innym wspaniałym pomysłem był gunkan, gdzie ciekawych doznań organoleptycznych dostarczało ukochane przeze mnie natto (fermentowane ziarna soi, które spożywałam namiętnie na śniadanie w Japonii), którego charakterystyczny zapach i smak złagodziło usmażenie w chrupkim cieście. Mnie się pomysł bardzo spodobał, chociaż wiem, że ludzie mają do natto mieszane uczucia: dla niektórych jest to danie wręcz obrzydliwe. Interesujące było także dodanie srirachy (oczywiście, tylko odrobiny!) do niektórych sushi: zamiast dominować inne smaki, ostrość srirachy je podkręcała. Moim numerem jeden był jednak torcik, czyli ryż owinięty paskiem bakłażana i przystrojony awokado oraz prażonym wakame. Radzę ten specjał rzuć powoli, żeby pozwolić każdemu smakowi wniknąć w kubki smakowe.

Processed with VSCOcam with a5 preset

Processed with VSCOcam with a5 preset

Z drugiej strony jednak, zabrakło większej różnorodności w menu. Jestem świadoma, że o tej porze roku trudno o sezonowe warzywa, ale poeksperymentowałabym z topinamburem, selerem (np. zamarynowanym w zalewie na bazie sosu sojowego i pieczonym) albo moim ukochanym burakiem. Prostym, ale oferującym wiele możliwości rozwiązaniem jest też marchewkowa kinpira (pokrojona w paski marchewka smażona z, na przykład, sosem sojowym), której chrupkość miło współgrałabym z ryżem (jako że jestem fanką selera, marchewki oraz buraka, być może sama spróbuję poeksperymentować z przepisami na blogu).

Processed with VSCOcam with a5 preset

Najmniej zachwycił mnie deser. Był dla mnie zbyt słodki, nie jestem jednak amatorką słodyczy. Byłabym zachwycona mogąc spróbować  — być może w menu letnim — kakigori (japońskiego kruszonego lodu) z domowej roboty syropami, na przykład z shiso, matchy czy pasty z czarnego sezamu (kurogoma) lub też wegańskie lody.

Jeśli sądzicie, że Youmiko jest tylko dla roślinożerców, to jesteście w błędzie. Lunch w tym miejscu to idealny sposób na pokazanie komuś, że warzywa są nie tylko zdrowe, ale też naprawdę smaczne; ciekawe, wręcz. Dla najbardziej nieufnych mięsożerców polecam nigiri z boczniakiem czy torcik z bakłażanem – w obu przypadkach główne składniki do złudzenia przypominają wyglądem mięso (boczniak) lub rybę (bakłażan). To też idealne miejsce dla wszystkich miłośników sushi (na przykład mnie!), którym znudziły już się te wszystkie łososie, tuńczyki, ryby maślane i krewetki.  Dla lunchu w tej susharni naprawdę warto przyjechać do Warszawy. Youmiko Vegan Sushi jest pyszne, wegańskie i jest swoistym powiewem świeżości na polskiej scenie sushi. I oby pozostało nim na długo.

(Zdjęcie nagłówka pochodzi z materiałów prasowych Youmiko Vegan Sushi)

Youmiko Vegan Sushi:

Adres: ul. Hoża 62, Warszawa

Godziny otwarcia: 12:00-22:00 (w godzinach 12:00-17:00 serwowane są specjalne zestawy lunchowe)

FB: www.facebook.com/youmiko.vg