Yakiudon z wędzonym tofu

Kochani, czy Wy również cenicie potrawy zawierające makaron? Ja jestem jego absolutną fanką. I chociaż z wielką przyjemnością zjem włoską pastę – jak na przykład cudownie proste, ale jednocześnie cholernie trudne caccio e pepe – to nic nie przebije rożnorodności, uniwersalności, no i oczywiście smaku makaronów azjatyckich. Nie mam na myśli tylko takich pochodzących z Japonii, ale z całej przebogatej Azji.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Jeżeli obserwujecie mojego Instagrama, być może zauważyliście, że najchętniej sięgam po makarony sojowe, ryżowe, czy właśnie japońskie, kiedy muszę szybko zrobić obiad. I chociaż uwielbiam makaron ryżowy i sojowy, bo pasują po prostu do wszystkiego i są cudownie szybkie w gotowaniu, to soba, udon i ramen stoją na szczycie mojej makaronowej listy.

A jeżeli ktoś coś tam wie o kuchni japońskiej, to dla niego równanie jest proste: stir fry i udon dają yakiudon, czyli smażony (yaki) makaron udon. Jeden z moich comfort food, yakiudon ma w sobie coś co sprawia, że chcemy zakryć patelnię (lub woka) swoim ciałem i warczeć na każdego, kto odważy się podejść. Nie tylko w naszych kubkach smakowych, ale w całym ciele powstaje okrutna ochota spałaszowania całej patelni tej potrawy. Z pewnością ma na to wpływ grubiutki makaron, który chętnie oblepia się innymi pysznościami: proszkiem dashi, sosem sojowym i pieprzem sansho. Z łatwością też pozwala przeniknąć aromatowi wędzonego tofu do swojego mięsistego wnętrza. Marchewka przełamuje wszystko swoją słodyczą i chrupiącą, stanowczą fakturą. A szalotka? Wiadomo, jak to mówi Anthony Bourdain w Kill Grill: szalotka sprawia, że wszystko jest pyszniejsze.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Ale wiecie, co jest najlepsze w yakiudonie? Że można wsadzić do niego absolutnie wszystko. WSZYSTKO. Tofu, warzywa, mięso, ser, grzyby, mochi… Co tylko sobie wymarzycie. Oczywiście, nie twierdzę, że wszystko będzie pyszne… Ale uniwersalność tej potrawy sprawia, że jest idealnym szybkim lunchem do przyrządzenia w ciagu tygodnia. Sprawdzi się też świetnie jako obiad na leniwą sobotę albo niedzielę, kiedy wolimy po prostu nic nie robić, albo robić bardzo mało. Rach-ciach, kilka minut na dużym ogniu i parujący, pyszny posiłek gotowy. Dlatego warto zawsze mieć w pogotowiu paczkę lub dwie udonu – łączymy go z tym, co mamy w domu i voila, nie trzeba wychodzić do sklepu po składniki. Ani przebierać się z naszego ulubionego, wygodnego dresu. Cudownie, prawda?

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

W sumie to moglibyście mnie zapytać, kochani, co tak nieświątecznie? W końcu idzie Wielkanoc!  Niezamykająca się lodówka, zapchane półki spiżarki, wędliny, jaja, sosy, mazurki, serniki… A ja tu bezwstydnie wyskakuję z takim skromnym, szybkim makaronem, niewymagającym wysiłku i preparacji (no, trzeba obrać i pociąć marchewkę…). Cóż, świątecznie nie będzie, między innymi dla tego, że Japończycy do Wielkanocy się zbytnio nie palą, w przeciwieństwie do Bożego Narodzenia. Ale jednak, żeby było chociaż troszkę odświętnie, to mam przepisy na mazurki: czekoladowy, orzechowy i pomarańczowo-migdałowy. Możecie też spróbować upiec chałkę jabłkowo-miodową z kruszonką, którą znajdziecie tutaj. Albo, żeby nadać świętom subtelny japoński ton, spróbowa swoich sił w pieczniu kasutery.

Także to by było na tyle, Drodzy Czytelnicy. Postaram się jeszcze wepchnąć jakiś przepis między gotowaniem czegoś a pieczeniem czegoś innego, ale nic nie obiecuję. Jako druga kulinarna koordynatorka świąteczna w tym domu, najpierw muszę upichcić rzeczy świąteczne. Przyjemności później. Ech. Więc jako że nie wiem, czy się jeszcze będę tutaj do poniedziałku odzywać, to chciałabym Wam, Kochani Czytelnicy, życzyć Wesołych Świąt Wielkanocnych!

Już milknę i zapraszam do przepisu.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

P.S. Osobiście nie czuję, żeby te moje szybkie obiady były godne opublikowania na blogu, ale jeżeli chcielibyście, żebym zaczęła serię szybkich lunchów, to dajcie znać w komentarzach. Zacznę spisywać przepisy i je dopracowywać, żeby mogły wylądować na blogu.

 

/Przepis zainspirowany przez I am a Food Blog/

SKŁADNIKI (2 porcje):

  • Około 200 g makaronu udon (jeżeli nie możemy znaleźć sanuki udon, może być udon suszony, który jest cieńszy, ale bardziej dostępny, lub zrobić własny)
  • 1 kostka wędzonego tofu
  • 1 średnia marchewka
  • 1 spora szalotka
  • 2 łyżki sosu sojowego
  • ½ – 1 łyżeczka cukru lub miodu
  • 1 łyżeczka proszku dashi (wegetariański lub nie, co wolicie)
  • Sól i pieprz do smaku
  • Pieprz sansho (opcjonalnie)
  • Olej do smażenia

*Co do składników:

Cienki makaron udon dostaniemy w każdym supermarkecie, ale już po grubą wersję musimy wybrać się do sklepów z żywnością azjatycką lub poszukać w Internecie. To samo tyczy się proszku dashi. Pieprz sansho znajdziemy tylko w delikatesach azjatyckich; jest stosunkowo drogi, ale w Internecie powiniem być odrobinę tańszy. Z resztą składników nie powinno być problemu, są powszechnie dostępne w sklepach.

 

PRZEPIS:

Gotujemy makaron, jeżeli używamy suszonego.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Szatkujemy szalotkę. Obieramy i tniemy marchewkę. Odcedzamy i tniemy tofu.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Nagrzewamy wok lub patelnię i wlewamy odrobinę oleju. Dodajemy marchewkę i szalotkę i tofu. Smażymy przez 2-3 minuty na dużym ogniu. Dodajemy makaron, sos sojowy, cukier lub miód, proszek dashi. Mieszamy, zmniejszamy ogień na średni i smażymy jeszcze z minutkę lub dwie. Zdejmujemy z ognia i próbujemy.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Doprawiamy solą, pieprzem i, opcjonalnie, pieprzem sansho.

Przekładamy do misek lub na talerze, ewentualnie posypujemy czarnym sezamem, dymką lub płatkami bonito i pałaszujemy, póki gorące! Smacznego!

OLYMPUS DIGITAL CAMERA